Bookomaniaczki podróże literackie

Neil Gaiman, „Odd i Lodowi Olbrzymi”

Odd i Lodowi OlbrzymiSą takie książki, którym nie można się oprzeć od momentu, w którym po raz pierwszy weźmiemy je w swoje ręce – wystarczy jeden rzut oka na okładkę i przepadamy z kretesem, niezdolni utrzymać nieposłusznych myśli w ryzach. Od chwili, w której położymy je na stos oczekujących na przeczytanie, nieustannie przyciągają nasz wzrok, wodząc na pokuszenie, rozpraszając, ściągając na siebie całą naszą uwagę. Mamy świadomość, że moment, w którym nasza żelazna dyscyplina pęknie niczym mydlana bańka i, ulegając pokusie, by zaburzyć czytelniczy porządek, sięgniemy po przyczynę naszej dekoncentracji, usiądziemy wygodnie na balkonie i zatopimy się w lekturze, korzystając z ostatnich promieni letniego słońca, jest nieunikniony.

Równie nieuniknione jest poczucie niedosytu, kiedy już skończymy czytać (w przypadku książeczki, która liczy niewiele ponad sto stron, uczucie to pojawia się bardzo szybko). Z żalem odkładamy na półkę ten miniaturowy wehikuł, umożliwiający podróż w czasie i przestrzeni i otrzepujemy się ze śniegu, bo powrócić do naszej codzienności. Spotkanie z opowiastką „Odd i Lodowi Olbrzymi”  ugruntowało moje uwielbienie dla wszelkich baśni, coraz większa staje się też moja sympatia dla wszystkiego, co wyszło spod pióra Neila Gaimana :).

Odd to dziwny chłopiec. Chociaż w czasach, w których żyje, jego imię uważane jest za szczęśliwe, bardziej odpowiadające rzeczywistości jest współczesne znaczenie angielskiego słowa „odd”, czyli „dziwny” właśnie. Choć los dość szorstko go potraktował (ojciec zginął podczas jednej z zamorskich wypraw – i to w okolicznościach wcale nie chwalebnych; spadające drzewo zmiażdżyło mu stopę, do końca życia czyniąc go chromym; owdowiała matka wyszła za człowieka gburowatego, brutalnego i traktującego pasierba jak popychadło), Odd nie stracił pogody ducha i – wbrew oczekiwaniom lokalnej społeczności –  nie przyjął roli ofiary snującej się niczym cień i pochlipującej po kątach. I byłby pewnie mieszkał w wiosce, w której przyszedł na świat, jeszcze przez wiele, wiele lat, gdyby nie przedłużająca, sroga zima, która nastała pewnego roku. A Wikingowie przecież nie lubią zimy – zmuszeni są wtedy wegetować w domach (lub też we wspólnej wielkiej sali), jeść, pić i dokuczać sobie wzajemnie, w oczekiwaniu na nadejście wiosny i rozpoczęcie sezonu łupieżczych wypraw. A wiadomo – im dłuższa zima, tym bardziej znudzeni, nerwowi i skłonni do gwałtownych wybuchów Wikingowie… Pewnego dnia Odd wymknął się więc z pogrążonego we śnie domostwa ojczyma i udał się do stojącej na skraju puszczy chaty zmarłego przed laty ojca.

W dziczy, z dala od ludzi, Odd czuje się najlepiej, jego spokój burzy jednak wizyta, która zwiastuje Wielką Przygodę i konieczność ratowania świata.

Obudziło go drapanie w ścianę chaty. Dźwignął się na nogi, przez moment wspominając opowieści o trollach i potworach, po czym z nadzieją, że to nie niedźwiedź, otworzył drzwi. Na zewnątrz było jasno, co oznaczało późny poranek, a ze zwału śniegu patrzył na niego śmiało rudy lis.

Wraz z lisem pojawiają się orzeł i niedźwiedź – uwięzieni w zwierzęcych formach północni bogowie, wygnani z Asgardu przez Lodowych Olbrzymów. Odd dowiaduje się, że przedłużająca się zima jest wynikiem zaistniałej sytuacji (do powstania której przyczynił się nie-powiem-kto) i wyrusza w towarzystwie tego osobliwego trio do krainy bogów, by przegnać Lodowych Olbrzymów i sprowadzić wiosnę.

„Odd i Lodowi Olbrzymi” z marszu podbili moje serce (Baśń oparta na mitologii skandynawskiej? Biorę w ciemno!). Oczywiście, rzecz adresowana jest do młodszych czytelników, ale ci starsi również powinni być zadowoleni z nadarzającej się okazji, by zanurzyć się w magiczny i niepowtarzalny klimat, jaki oferuje Gaiman. Pięknie napisana (i przetłumaczona), niosąca oczywiste przesłanie (jak to w baśniach bywa), w twardej oprawie z obwolutą, z uroczymi ilustracjami – jak najbardziej warta jest polecenia. I nawet ci Lodowi Olbrzymi nie są wcale tacy źli… Jednym słowem: PRZEUROCZA.

***

Autor: Neil Gaiman

Tytuł/Tytuł oryginału: Odd i Lodowi Olbrzymi/Odd and the Frost Giants

Tłumaczenie: Paulina Braiter

Ilustracje: Irek Konior

Ilość stron: 112

Miejsce i rok wydania: Warszawa 2010

Wydawnictwo: MAG

P2_ksiazka_za_grosze

Advertisements

25 comments on “Neil Gaiman, „Odd i Lodowi Olbrzymi”

  1. Bombeletta
    Wrzesień 6, 2014

    Jak to cudownie brzmi! ❤ I już wiem co zakupię okolicznym dzieciakom rodzinnym na Boże Narodzenie 😀

    • Agnieszka
      Wrzesień 6, 2014

      Mam taki sam plan – hurtowo obdarować wszystkie czytające (i prawie-czytające) dzieci w rodzinie tą książeczką. Niech rodzice im wieczorami czytują 🙂

      • Joanna Malita
        Wrzesień 6, 2014

        Dajcie spokój, dzieciakom? Sama sobie kupię! 😀

      • Agnieszka
        Wrzesień 6, 2014

        To będzie jeden z lepszych książkowych zakupów – gwarantuję 🙂

  2. Lolanta
    Wrzesień 6, 2014

    Znam te ksiazki, co wolaja z polki za kazdym razem, gdy przechodze obok. To jakas tajemnicza magia lekturowa 😉
    Gaimana wciaz sobie obiecuje, na polce tez czekaja dwie jego ksiazki i jeszcze kilka ebookow. Ale raczej zaczne od ksiazki dla doroslych 🙂

    • Agnieszka
      Wrzesień 6, 2014

      I nie ma na tę magię lekturową żadnego sposobu – trzeba po prostu ulec owemu wewnętrznemu naciskowi 🙂

      Na półce zostali mi jeszcze „Amerykańscy bogowie” – więc chyba czas najwyższy zebrać się w sobie i sięgnąć po Klasykę.

      • Lolanta
        Wrzesień 6, 2014

        „Amerykanscy Bogowie” to jedyna ksiazka Gaimana (samego), jaka czytalam i srednio mi przypadla do gustu, ale chyba zle sie za nia zabralam. Po „Dobry Omen”, ktory napisal razem z Pratchettem, spodziewalam sie czegos bardziej w stylu Pratchetta wlasnie i chyba to mnie zgubilo. Nastepna proba bedzie, ze swiezym spojrzeniem 🙂

      • Agnieszka
        Wrzesień 6, 2014

        Ja się nieco obawiam tych „Amerykańskich bogów”, bo klasyka, bo tak zachwalana, bo takie must-read, bo wszystko. No ale kiedyś się trzeba przekonać, jak to naprawdę jest i ten czas już się zbliża 🙂
        Poza tym, „Dobry Omen” chyba właśnie bardziej w klimacie Pratchetta był niż Gaimana, mimo że pisali go wspólnie.

      • Lolanta
        Wrzesień 6, 2014

        Dlatego wlasnie spodziewalam sie czegos podobnego, a bylo zupelnie inaczej. Moze tobie akurat sie spodoba.

      • Agnieszka
        Wrzesień 6, 2014

        Czas pokaże 🙂 Jak tylko uporam się z „Mapą czasu”, zajrzę do niej 🙂

  3. tanayah
    Wrzesień 6, 2014

    „Amerykańscy bogowie” są prześwietni, od momentu, gdy przeczytałam ten tytuł, uwielbiam Gaimana 🙂 Muszę niedługo wyszperać jakieś jego książki z biblioteki, a „Odda i lodowych olbrzymów” też bym chętnie przeczytała – mądre baśnie sprawdzą się w każdym wieku.

    • Agnieszka
      Wrzesień 6, 2014

      Prześwietni powiadasz? No to już się nie mogę doczekać lektury 🙂

      • tanayah
        Wrzesień 6, 2014

        Tak tak, cudna lektura, czytaj koniecznie 😀

      • Agnieszka
        Wrzesień 8, 2014

        Tak uczynię! 🙂

      • tanayah
        Wrzesień 8, 2014

        😀

  4. myszkovska
    Wrzesień 6, 2014

    Jak Gaiman to zawsze „Nigdziebądź”! O.

    • Agnieszka
      Wrzesień 8, 2014

      Jeszcze nie czytałam – ale sytuacja zmieni się w najbliższym czasie 🙂

  5. tommyknocker
    Wrzesień 7, 2014

    oj, muszę przeczytać 🙂 Okładka cudna !

    • Agnieszka
      Wrzesień 8, 2014

      Prawda? Ilustracje wewnątrz też są bardzo przyjemne dla oka 🙂

  6. Marta
    Wrzesień 8, 2014

    Przeczytałam całkiem niedawno i w 100% podzielam Twoje zdanie – książka jest przecudna! 🙂

    • Agnieszka
      Wrzesień 8, 2014

      Przecudna, przeurocza, przesympatyczna… Jak najbardziej warta zajrzenia 🙂

  7. giera
    Wrzesień 9, 2014

    przeoczyłem. muszę wyszperać

  8. Luka Rhei
    Wrzesień 22, 2014

    Lubię Gaimana za Nigdziebądź i myslę, że czas na inne książki tego autora. Ta rzeczywiście wygląda przeuroczo 🙂

    • Agnieszka
      Wrzesień 22, 2014

      I taka jest 🙂 „Nigdziebądź” jeszcze przede mną, ale jestem pewna, że to tylko kwestia czasu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: