Bookomaniaczki podróże literackie

Patrick Süskind, „Pachnidło”

pachnidloKleszcz jaki jest, każdy widzi – że tak sobie pozwolę na parafrazę klasyka. Spróbujcie poobracać choć przez chwilę w myślach wyłącznie nazwę tej niewielkiej istoty. Już samo brzmienie słowa „kleszcz” niesie ze sobą niemałą awersję, wzbudza zazwyczaj negatywne skojarzenia i wywołuje odrazę. A jeśli do słowa dołączymy jeszcze jego ucieleśnienie i wyobrazimy sobie owo stworzenie: małe, o owalnym kształcie, białe lub brązowo-czerwone, przyczajone w oczekiwaniu na niczego niespodziewającego się żywiciela, miesiącami czyhające na dogodny moment… Coś okropnego!

Taki właśnie jest Jan Baptysta Grenouille, bohater powieści „Pachnidło”. Autor, porównując go do kleszcza, sprawił, że od samego początku Grenouille znalazł się dość wysoko na mojej liście najbardziej odpychających bohaterów książkowych – od pierwszych chwil jego dziwnego życia po równie dziwną śmierć. Jan Baptysta powinien był umrzeć zaraz po tym, jak matka wydała go na świat – urodzony na targu rybnym, odrzucony na stertę wnętrzności i innych odpadków, cudem uszedł jednak z życiem (jednocześnie sprowadzając śmierć na własną rodzicielkę – za próbę zabójstwa noworodka). Od tego momentu, na podobieństwo zmieniającego właścicieli przedmiotu, przechodzi z rąk do rąk, nigdzie nie mogąc zagrzać miejsca na dłużej. Niczym Quasimodo, żyje gdzieś na pograniczu społeczeństwa, które woli go nie dostrzegać, odczuwając strach i nieufność w stosunku do tego dziwnego, zdeformowanego człowieka, który… nie posiada własnego zapachu, natomiast dysponuje doskonałym zmysłem powonienia i potrafi najbardziej nawet skomplikowany zapach rozłożyć na czynniki pierwsze.

Właśnie ten niezwykły dar (przekleństwo?) sprawia, że Grenouille, z sierocińca poprzez garbarnię, trafia do perfumiarza, u którego uczy się sporządzania pachnących mikstur, godzinami mieszając składniki i tworząc niesamowite kompozycje. Godzinom, miesiącom, latom spędzanym na rozbieraniu i komponowaniu na nowo wszelkiego rodzaju woni przyświeca jeden cel: stworzenie jedynego w swoim rodzaju zapachu, który pozwoli zawładnąć ludzkimi sercami, wzbudzając w nich falę ciepłych uczuć. Jan Baptysta posuwa się nawet do zbrodni, by zebrać składniki, które umożliwią mu opracowanie tego najwspanialszego ze wszystkich zapachów. Nic ani nikt nie jest w stanie powstrzymać go w dążeniu do realizacji planu.

„Pachnidło” bombarduje nasz zmysł węchu z każdej możliwej strony, a niezwykle sugestywne opisy pobudzają wyobraźnię, niejednokrotnie wywołując sprzeczne odczucia. Początkowo dusimy się w XVIII-wiecznym Paryżu, czując wywołujący mdłości odór targu rybnego i rozkładających się rybich wnętrzności, później dochodzi do tego woń spoconych ciał, które od dawna nie zaznały kąpieli oraz unoszące się wszędzie opary nieczystości wylewanych prosto na ulice. Dla zrównoważenia tych odpychających woni, autor częstuje nas wspaniałymi opisami zapachów panujących w laboratorium perfumiarza, w którym Grenouille układa swoje niezwykłe kompozycje. Piękno miesza się z brzydotą, ciężki do zniesienia odór z niebiańskimi wręcz zapachami, nie wiemy: współczuć bohaterowi, czy życzyć mu jak najszybszej śmierci. Jedno jest pewne – jak najbardziej warto przeczytać powieść, która Patrickowi Süskindowi przyniosła sławę i popularność.

Oczywiście, jak niemal każda ciesząca się zainteresowaniem czytelników książka, „Pachnidło” zostało zekranizowane. Kilka razy próbowałam obejrzeć film, jednak z marnym skutkiem. Powieść opiera się w głównej mierze na opisach wszelkiego rodzaju zapachów, co trudno oddać w filmie – tu z kolei angażowany jest nasz wzrok (niektóre sceny filmowcy pokazali zbyt obrazowo, i moja ukryta wrażliwość dała o sobie znać). Adaptacja na pewno nie jest zła – ale po prostu nie mogłam się przemóc i przebrnąć przez pierwszy kwadrans, może jeszcze kiedyś spróbuję🙂

***

Autor: Patrick Süskind

Tytuł/Tytuł oryginału: Pachnidło. Historia pewnego mordercy/Das Parfum: die Geschichte eines Mörders

Tłumaczenie: Małgorzata Łukasiewicz

Ilość stron: 256

Miejsce i rok wydania: Warszawa 2013

Wydawnictwo: Świat Książki

P2_ksiazka_za_grosze

P.S. Mija właśnie drugi tydzień od zmiany miejsca zamieszkania, nadal nie mam internetu🙂

25 comments on “Patrick Süskind, „Pachnidło”

  1. Bombeletta
    Lipiec 27, 2014

    Powieść zachwyciła mnie te kilka lat temu, jak się w niej zaczytywałam i pamiętam te wszystkie szalone opisy zapachowe i multum użycia przymiotnika „olfaktoryczny”🙂 Prześwietna opowieść🙂
    Co do filmu, to naprawdę lubię – zapach zastąpiono doznaniami wizualnymi i nie przeszkadzało mi to w żadnym wypadku. Wciąż mogę polecić🙂

    • Agnieszka
      Lipiec 27, 2014

      Tak, niezapomniane określenie🙂 O ile dobrze kojarzę, wyraz u nas nie funkcjonuje, ale nie da się go nie zapamiętać – w książce pojawia się chyba na co drugiej stronie🙂
      Niektóre sceny z pierwszych minut filmu były aż nazbyt obrazowe – chociażby moment przekazania małego Grenouille’a do garbarni.

  2. krzysiek66
    Lipiec 27, 2014

    Jedna z moich ulubionych książek. Niepowtarzalny klimat:)

    • Agnieszka
      Lipiec 27, 2014

      O tak, klimat zdecydowanie niesamowity🙂
      Książkę dosłownie pochłonęłam.

      • krzysiek66
        Lipiec 27, 2014

        Ciężko się od niej oderwać. Sam praktycznie za jednym podejściem przeczytałem całą książkę:)

      • Agnieszka
        Lipiec 27, 2014

        I pomyśleć, że powieść została napisana prawie 30 lat temu🙂

  3. Lolanta
    Lipiec 27, 2014

    Czytałam (i oglądałam) dawno temu, wiec bez wdawania się w szczegóły: bardzo dobra powieść.

  4. Joanna Malita
    Lipiec 27, 2014

    Pamiętam, że czytałam „Pachnidło” wieki temu i że bardzo mi się podobało, ale już nie kojarzę, jakie uczucia wzbudzał we mnie książkowy Grenouille – za to ogromnie mi było żal tego filmowego. Ekranizację ubóstwiam, jest niesamowicie klimatyczna, widziałam już chyba ze trzy razy. Ale masz rację, niektóre sceny są bardzo… obrazowo-dosłowne.

    PS. „Książka za grosze” – świetny pomysł! *wcześniej go przeoczyłam przepraszam*

    • Agnieszka
      Lipiec 27, 2014

      Dziękuję, moje „książki po taniości” również🙂
      Nad kwestią ekranizacji muszę się jeszcze pochylić i zrobić kolejne podejście do filmu🙂
      Co do książki – dawno nie czytałam tak obrazowych opisów. „Pachnidło” trafia na półkę z zacnymi powieściami.

  5. tommyknocker
    Lipiec 27, 2014

    Głośna powieść, głośna ekranizacja – tym bardziej dziwne, że jeszcze nie miałem okazji przeczytać..

    • Agnieszka
      Lipiec 27, 2014

      Jeszcze wszystko przed Tobą🙂
      Myślę, że Ci się spodoba🙂

  6. tanayah
    Lipiec 27, 2014

    Ja pamiętam, że jak czytałam pierwszy raz tę książkę to „nie chwyciło”. Ale za drugim… oj, doceniłam bardzo. Na film trafiłam kiedyś przypadkowo i wciągnął mnie bez reszty. Wprost nie umiałam oderwać się od odbiornika.

    • Agnieszka
      Lipiec 27, 2014

      Ja tak miałam z filmem – „nie chwyciło” właśnie. Coś mi jednak mówi, że będę się musiała z filmowym „Pachnidłem” zmierzyć po raz kolejny🙂

      • tanayah
        Lipiec 27, 2014

        Myślę, że warto spróbować🙂 Jeśli masz chęć, to koniecznie! Może tym razem „chwyci”🙂

      • Agnieszka
        Lipiec 27, 2014

        Do x razy sztuka🙂

  7. takitutaki
    Lipiec 28, 2014

    słyszałem dużo dobrego o tej książce ale jakoś jeszcze nie czytałem.. i chyba trzeba nadrobić🙂

  8. Experyment
    Sierpień 24, 2014

    Grenouille jest kleszczem, prawda, ale to paryski kleszcz-artysta🙂

    • Agnieszka
      Sierpień 25, 2014

      Myślę, że możemy go nawet nazwać geniuszem – odrażającym, co prawda, ale jednak geniuszem. Kleszcz-geniusz – kto by przypuszczał?🙂

  9. Sylwia Pomocka
    Czerwiec 3, 2015

    Pamiętam, że oglądając film byłam lekko oburzona- inaczej sobie te rude włosy wyobrażałam…niech żyje wyższość książek nad filmami:) A książka REWELACYJNA!!!!!

    • Agnieszka
      Czerwiec 7, 2015

      Ja do tej pory się nie przemogłam – i filmu nie obejrzałam🙂 Wolę zostać przy moich wyobrażeniach, powstałych podczas lektury🙂

  10. Sylwia Pomocka
    Czerwiec 3, 2015

    A! Zapomniałabym:)
    Nie jest może najlepsze miejsce na takie zaproszenie, ale lepiej tu niż nigdzie:)
    Zapraszam do współudziału w wyzwaniu Celuj w zdanie:) Hasło na czerwiec : letnia przygoda:)
    http://tu-sie-czyta.blogspot.com/2015/05/celuj-w-zdanie-moj-debiut-wyzwaniowy.html
    A nuż Ci się spodoba i zostaniesz na dłużej:)

    • Agnieszka
      Czerwiec 7, 2015

      Jak dobrze, że czerwiec się dopiero zaczyna – i mam chyba nawet książkę, która podpasuje pod „letnią przygode”🙂

      • SylwiaP
        Czerwiec 7, 2015

        To się bardzo dobrze składa:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: