Bookomaniaczki podróże literackie

Marta Kisiel, „Nomen Omen”

nomen_omenLubię ładne okładki. Takie, które przyciągają oko ciekawą grafiką, interesującą kolorystyką czy kuszą uszlachetnieniem, aby je dotykać. A „Nomen Omen” – trzeba przyznać – okładkę ma niesamowicie atrakcyjną :). Lektura najnowszej książki Marty Kisiel była moim pierwszym spotkaniem z jej twórczością. Co prawda, nie przytrafiła mi się w tym przypadku miłość od pierwszego czytania, i do grona psychofanów autorki (na razie) się nie dopisuję, ale z wielką chęcią przeczytałabym jeszcze coś, co wyszło spod jej pióra. Mimo tego, że czasem miałam wrażenie, że humorystyczne wstawki wplatane są nieco na siłę i trochę po to, aby po prostu były, i odczuwałam przesyt zwrotami wywodzącymi ze slangu środowisk wszelakich, spotkanie z  „Nomen Omen” zaliczam do udanych i przywołujących miłe wspomnienia (te godziny spędzone w czytelni wydziału humanistycznego, polowania i walki o pojedyncze egzemplarze nieśmiertelnych BN-ek, niepowtarzalny klimat polonistyki…). Urzekł mnie również niezwykle sugestywny (i mający wiele wspólnego z prawdą!) opis działania ducha puszczy na spożywającego :). Podsumowując już na starcie –  „Nomen Omen” to bardzo sympatyczna lektura na jedno-dwa popołudnia/wieczory.

A teraz do rzeczy. Główną bohaterką powieści jest dwudziestopięcioletnia Salomea Klementyna Przygoda. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że ma ona niebywałą zdolność do przyciągania wszelkiego rodzaju wypadków, mniej lub bardziej zagrażających zdrowiu lub życiu, przeżycie ćwierćwiecza jest w jej przypadku nie lada wyczynem. Dodajmy do tego jeszcze dość specyficzną rodzinę: matkę na lewo i prawo zachwalającą bujne walory córki i tkwiący w niej głęboko rozbuchany erotyzm, ojca mentalnie żyjącego w poprzedniej epoce i młodszego brata, który – jak to zwykle ze stereotypowymi młodszymi braćmi bywa – jest źródłem nieustannych trosk i chodzącą zakałą rodziny. Aż dziwi fakt, że dopiero w wieku 25 lat Salomea zdecydowała się opuścić tę wesołą, acz nader uciążliwą gromadkę i zamieszkać jak najdalej od nich (nie udało jej się wynieść na Madagaskar, musi więc zadowolić się wyprowadzką do Wrocławia – dobre i to, liczy się bowiem wyfrunięcie z gniazdka).

Okazuje się, że w przypadku Salki powiedzenie „gorzej być nie może” nie ma racji bytu, natomiast „z deszczu pod rynnę” doskonale charakteryzuje niemal całe jej życie. Opuściwszy rodzinny dom, panna Przygoda znajduje przyjazny kąt u pewnej starszej pani, zarekomendowanej jej przez dawną koleżankę ze szkoły. Na miejscu okazuje się, że owa staruszka jest osobą dość ekscentryczną i ma dwie siostry, które wyglądają jak jej kopie, a „przytulny kąt” mieści się w wiekowej willi, o której od dobrych kilkudziesięciu lat krążą po mieście wywołujące gęsią skórkę legendy. Na domiar złego – ni stąd, ni zowąd zjawia się Niedaś i Salka znów zmuszona jest mieszkać pod tym samym dachem z młodszym bratem. I zaczyna się robić coraz ciekawiej i mroczniej, ciemne chmury nadciągają nad Lipową i całe miasto… Kim są tajemnicze siostry Bolesne i jakie skrywają tajemnice? Co działo się przed laty w starej willi na Lipowej? Co łączy Breslau z czasów wojny ze współczesnym Wrocławiem? W co jeszcze wplącze się niezrównana Salka Przygoda? „Nomen Omen” zaskakuje nagromadzeniem niespotykanych wydarzeń i przygód przytrafiających się  bohaterom.

Mimo objętości, powieść czyta się naprawdę szybko. Naszpikowana jest cytatami i odniesieniami do kultury wysokiej, popularnej – wszelakiej, co angażuje nasze szare komórki i stanowi niewątpliwy atut książki. Na każdym kroku znajdujemy płynnie wplecione w dialogi lub opisy tropy prowadzące do popularnych utworów, budzące kolejne skojarzenia z kiedyś czytaną książką, oglądanym filmem, powszechnie znanym i podziwianym obrazem. Całości dopełnia niezwykle barwny (choć momentami nieco uciążliwy, o czym wspominałam na początku) język, jakim „Nomen Omen” zostało napisane. Humor do spółki z ironią biorą w posiadanie każdą niemal stronę – i nierzadko wywołują uśmiech, czasem zgoła nieprzystojny chichot. Jeśli szukacie sposobu na odpędzenie złego humoru, na dłużące się wieczory, na rozruszanie mięśni brzucha – polecam najnowszą książkę Marty Kisiel. Poloniści (byli, aktualni, przyszli) zaznają dodatkowej uciechy ze względu na sporą ilość odniesień do życia tak charakterystycznego dla każdego wydziału humanistycznego.

 ***

Autor: Marta Kisiel

Tytuł/Tytuł oryginału: Nomen Omen

Ilustracje: Katarzyna Babis

Ilość stron: 336

Miejsce i rok wydania: Warszawa 2014

Wydawnictwo: Uroboros

Tekst został napisany dla portalu

leidis

Advertisements

8 comments on “Marta Kisiel, „Nomen Omen”

  1. Joanna Malita
    Lipiec 6, 2014

    Ja już bym brała dla samych ilustracji, bo bloga ilustratorki ubóstwiam 😉 ale i książkę będę mieć w pamięci. Czytelnie wydziału humanistycznego przekonały mnie ostatecznie.

    • Agnieszka
      Lipiec 6, 2014

      Przypomniały mi się te wszystkie zabiegi mające na celu zdobycie jedynego egzemplarza BN-owskiego wydania książki, będącej perłą literatury polskiej, o której normalny człowiek zazwyczaj nigdy nie słyszał 🙂 I w tym momencie wsiąkłam w „Nomen Omen”.
      A ilustracje – cudeńka!

  2. Lolanta
    Lipiec 6, 2014

    Lepiej bym nie opisała tej książki 🙂
    Jak dla mnie: wielka przyjemność. Irytował tylko slang w wykonaniu Niedasia. Bylo go po prostu za dużo i był zbyt powtarzalny.
    Zaciekawiła mnie tez wpleciona w powieść historia Wrocławia, której wcześniej nie znałam.

    • Agnieszka
      Lipiec 6, 2014

      Niedasiowi wybaczyć można – w ustach nobliwych staruszek ten slang brzmiał już nieco gorzej 🙂

      • Lolanta
        Lipiec 6, 2014

        Według mnie w ustach staruszek brzmiał nawet zabawnie, a własnie u Niedasia drażnił, bo nadużywał mocno.

      • Agnieszka
        Lipiec 8, 2014

        Niestety, sama nadużywam (zwłaszcza słów uznanych powszechnie za wulgarne), więc stąd moje zrozumienie dla nawyku Niedasia 🙂

  3. krzysiek66
    Lipiec 12, 2014

    Czuje się przekonany, jak będę miał okazje to chętnie po nią sięgnę 🙂 Okładka jest piękna.

    • Agnieszka
      Lipiec 12, 2014

      Okładka jest przeurocza, a i treść książki przesympatyczna 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: