Bookomaniaczki podróże literackie

Jestem endorfinowym ćpunem.

1535412_10152118069181351_1021712213_nPierwszy raz zrobiłam to jeszcze na studiach,  1 czerwca 2009 roku. Wtedy też, już „po”, po raz pierwszy poczułam to wspaniałe uczucie dobrze wykonanej roboty. Dziś 26 kwietnia 2014 roku zrobiłam to po raz dziesiąty. Po podliczeniu wychodzi, że do tej pory oddałam 4,5 litra krwi. Nieskromnie przyznam, że jestem z siebie dumna 🙂

Co mi daje (raczej mało regularne w moim przypadku) oddawanie krwi?

Przede wszystkim poczucie, że robię coś pożytecznego i – względnie małym kosztem – mogę komuś pomóc. Może ktoś kiedyś dostanie moją krew? Może – oby nie! – ja sama kiedyś będę potrzebowała transfuzji? Lubię też to towarzyszące mi od samego rana uczucie szczęścia. Poziom endorfin jest wtedy niebotycznie wysoki i naprawdę czuję się jak na haju – wystarczy tak niewiele, aby reszta dnia upłynęła mi w bardzo radosnej atmosferze. Zawsze więcej czasu zajmuje mi też odczekanie w kolejce niż sama procedura badań i poboru krwi – więc nie jest to czasochłonne ani nieprzyjemne doświadczenie (poza momentem wkłucia igły, ale ogólnie mam chyba jakąś traumę związaną z tymi niewielkimi przyrządami – większe wrażenie wywiera na mnie wizja wkłuwania igły w człowieka, niż – dajmy na to – wizja tegoż samego człowieka doświadczającego na własnej skórze teksańskiej masakry piłą mechaniczną). Poza tym, moja krew jest dokładnie badana podczas każdej donacji i wiem, że jestem zdrowa.

Dziś było podobnie. Z okazji VI Ogólnopolskiej Zbiórki Krwi „Motoserce 2014” wybrałam się na Rynek Kościuszki i Białymstoku, aby po raz kolejny dać sobie upuścić krwi. Nie posłuchałam rady doświadczonego kolegi, który mówił: „idź wcześniej, nie będziesz musiała stać w trzygodzinnej kolejce”. Nie bardzo chciało mi się wstawać, więc na miejscu (po nie za lekkim i nie za ciężkim śniadaniu) zjawiłam się około godziny 10. No i swoje musiałam jednak odstać. Ale ilu niezmiernie ciekawych rzeczy się nasłuchałam! 🙂 Musicie mi uwierzyć na słowo – stojąc w kolejce przy mobilnym centrum poboru krwi można usłyszeć tak wiele fascynujących historii z życia współoczekujących, że nawet te 3 godziny upłyną względnie szybko. Poza tym, Motoserce to nie tylko zbiórka krwi – akcja zazwyczaj połączona jest z inauguracją sezonu motocyklowego, można się więc pogapić (i posłuchać ryku silników) różnej maści motocykli, obejrzeć ich przejazd ulicami miasta i posłuchać towarzyszących wydarzeniu koncertów. No dobra – dawca krwi otrzymuje też okazjonalne gadżety (koszulka, przypinki, smycz i wiele innych) 🙂

Ale mniejsza o gadżety i czekolady – liczy się przecież to, że podzieliłam się tym, co mam najważniejsze, znów doświadczyłam tego świetnego uczucia i podładowałam akumulatory pozytywną energią. Coś wspaniałego! 🙂

P.S. Coraz częściej bierze mnie na zwierzenia – chyba się starzeję 🙂

motoserce 2014

Advertisements

6 comments on “Jestem endorfinowym ćpunem.

  1. Marta Augustynowicz
    Kwiecień 26, 2014

    Swego czasu również oddawałam krew (2-3 razy), ale później zbyt często miałam problemy z żelazem (zbyt niskie)… Ale akcja warta mówienia o niej. Bo warto oddawać krew 🙂

    • Agnieszka
      Kwiecień 26, 2014

      Pani doktor powiedziała dziś panu, który miał za niski poziom żelaza: trzeba jeść wątróbkę, kaszankę, mięso etc. 🙂

  2. Joanna Malita
    Kwiecień 27, 2014

    Ale takie zwierzenia są bardzo słuszne, bo mogą wszak kogoś nakłonić do współoddawania 🙂 anyway, zazdroszczę, bo ja niestety nie mogę.

    • Agnieszka
      Kwiecień 29, 2014

      Oddawanie jest fajne 🙂
      Zwłaszcza jeśli ktoś lubi czekoladę, mnóstwo czekolady 🙂

  3. takitutaki
    Kwiecień 29, 2014

    kiedyś rozważałem oddanie krwi aby dostać usprawiedliwienie na egzamin na studiach.. ale jakoś nie wyszło.. możliwe, że w przyszłości oddam krew.. choć myślałem też o oddaniu szpiku, a w portfelu noszę oświadczenie woli o oddaniu organów.. ot w sumie już później się mi nie przydadzą 🙂

    • Agnieszka
      Kwiecień 29, 2014

      Podpisane oświadczenie woli (no właśnie – w pewnym momencie organy nie będą nam już potrzebne, a komuś się mogą przydać) noszę w portfelu mniej więcej od tego czasu, w którym zaczęłam oddawać krew 🙂 Na początku tego roku zarejestrowałam się też w bazie dawców szpiku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: