Bookomaniaczki podróże literackie

Toni Morrison, „Miłość”

Nie od dziś wiadomo, że od przyjaźni aż po grób bardzo blisko do nienawiści do końca świata i o jeden dzień dłużej. Zwłaszcza jeśli między przyjaciółki wkroczy osobnik płci męskiej, i są one w wieku, w którym wszystkie emocje przeżywa się tak intensywnie, że intensywniej już się chyba nie da. Nic nie boli bardziej niż zdrada tej, którą uważało się za najbliższą osobę na świecie i taką zdradę najtrudniej wybaczyć (o ile to w ogóle możliwe). Heed i Christine miały po dwanaście lat i były najlepszymi przyjaciółkami. Dopóki dziadek tej drugiej nie postanowił poślubić tej pierwszej. Wtedy wszystko się zmieniło.

Po przeczytaniu początkowych stron „Miłości” zastanawiamy się, gdzie jest owo tytułowe uczucie. Póki co, mamy bowiem emocje zgoła przeciwne. Heed i Christine mieszkają razem w domu należącym do nieżyjącego od dwudziestu pięciu lat Billa Coseya. Mimo upływu dziesięcioleci, kobiety nadal żywią do siebie palącą nienawiść, każda z nich schedę pozostałą po Coseyu chce otrzymać na wyłączność. Mimo że przed laty były niemal nierozłączne, teraz praktycznie nie rozmawiają ze sobą, żyjąc na całkiem oddzielnych płaszczyznach i czerpiąc radość z robienia na złość „tej drugiej”.

Kim był ów mężczyzna, którego obecność wydaje się być odczuwalna nawet ćwierć wieku po jego śmierci? Bill Cosey był właścicielem luksusowego hotelu, który przyciągał turystów i ożywiał okolicę, nie było sytuacji, której nie umiałby rozwiązać, ani klienta, którego nie byłby w stanie ułagodzić. Jego zgon tylko podsycił zatarg istniejący między jego żoną a wnuczką – rówieśniczkami, które niegdyś były najlepszymi przyjaciółkami (jakże to przewrotne!). Wśród miejscowych krążyły na wpół zmitologizowane opowieści o „kobietach Coseya”, które niemal rzuciły się sobie do oczu w dniu jego pogrzebu. Z każdą przeczytaną stroną uświadamiamy sobie, że nic nie jest takie, jak nam się od początku wydawało i że każda z przedstawianych postaci skrywa głęboko jakąś tajemnicę.

Spośród opowieści wielu narratorów – głównie kobiet, wyłania się postać Billa Coseya: przyjaciela, nieznajomego, dobroczyńcy, kochanka, męża, opiekuna, ojca, którego cień unosi się nad wszystkimi, z którymi kiedykolwiek miał do czynienia. Każda z wypowiadających się postaci pozwala nam spojrzeć z innej perspektywy na – wydawać by się mogło – początkowo dość jednoznaczny portret Coseya. Te wszystkie punkty widzenia musimy poukładać i dopasować do siebie, dzięki czemu będziemy mogli stworzyć całościowy obraz przedstawianych wydarzeń, które miały miejsce przed laty. Nie jest to proste, wielu rzeczy dowiadujemy się z retrospekcji, wiele jest tylko zarysowanych i musimy się ich sami domyślić. Nagromadzone przez lata emocje, targające bohaterami, powoli stają się coraz bardziej zrozumiałe. Okazuje się, że nic ani nikt nie jest do końca zły, tak samo jak nikt nie może być wyłącznie dobry. I że uczucia nie są wcale tak jednoznaczne i nieskomplikowane.

„Miłość” nie jest lekturą lekką, łatwą i niewymagającą. Nie można jej przeczytać w ciągu jednego wieczoru. Niemniej, okaże się warta każdej chwili spędzonej z nią. Toni Morrison – laureatka literackiej Nagrody Nobla udowadnia, że otrzymała to prestiżowe wyróżnienie całkiem zasadnie. Muszę przyznać, że dotąd nie czytałam żadnej jej książki (kupiony w zamierzchłych czasach w Biedronce za 9,99 PLN [czy coś koło tego] „Odruch serca” leży nieczytany od jakiegoś roku…). „Miłość” była moim pierwszym spotkaniem z twórczością Toni Morrison – na pewno jednak nie ostatnim. I coraz bardziej podoba mi się seria „Mistrzowie Prozy” Świata Książki.🙂

***

Autor: Toni Morrison

Tytuł/Tytuł oryginału: Miłość/Love

Tłumaczenie: Krzysztof Zarzecki

Ilość stron: 232

Miejsce i rok wydania: Warszawa 2014

Wydawnictwo: Świat Książki

Tekst został napisany dla portalu

leidis

4 comments on “Toni Morrison, „Miłość”

  1. Bombeletta
    Kwiecień 26, 2014

    Twórczość Toni Morrison to absolutna, amerykańska klasyka. To jedna z tych autorek, której historie warto znać, i które autentycznie przekazują ból swoich bohaterów poprzez kolejne karty opowieści. Po „Miłość” sięgnę na pewno, a Tobie polecam bardzo bardzo również Toni Morrison „Beloved” (o ile się nie mylę, to polski tytuł brzmi „Umiłowana”) – perełka🙂

    • Agnieszka
      Kwiecień 26, 2014

      Dziękuję bardzo za polecenie – książkę dopisałam do listy „want to read”🙂 Podczas majówki spróbuję zmierzyć się z „Odruchem serca” – trzeba nadrobić zaległości, skoro już rozpoczęłam przygodę z twórczością Toni Morrison.

  2. tommyknocker
    Kwiecień 29, 2014

    Historia układanka, brzmi ciekawie. Dotąd nie miałem okazji zapoznać się z twórczością pani Morrison…

    • Agnieszka
      Kwiecień 29, 2014

      Myślę, że „Miłość” nadaje się również na pierwsze spotkanie z autorką – przynajmniej u mnie tak było i nie czuję się rozczarowana🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: