Bookomaniaczki podróże literackie

Agentka Scully pisze książkę! Rozważania okołotematyczne.

Gillian AndersonŻadna to nowość, ponieważ Booklips.pl za Wydawnictwem Literackim podało tego gorącego newsa dobrych kilka tygodni temu, niemniej, dziś poczułam natchnienie (co ostatnio zdarza się rzadko albo wcale) i postanowiłam wywlec na zewnątrz wszystko to, co  leży mi na wątrobie w związku z planowanym pojawieniem się na rynku „sagi SF” autorstwa Gillian Anderson.

Jak pisze wydawca:

A Vision of Fire — taki tytuł nosić będzie pierwszy tom — opisuje przygody Caitlin O’Hary, światowej sławy psychologa dziecięcego, która zajmuje się leczeniem traum powstałych w wyniku wojen i klęsk żywiołowych. To silna kobieta i matka, ma mocny charakter i ugruntowaną pozycję zawodową, jednak całe jej doświadczenie i wiedza o świecie stają pod znakiem zapytania, gdy zaczyna pracować z młodą dziewczyną o wyjątkowych zaburzeniach…

(…)

Międzynarodowe spiski, egzotyczne miejsca, kryminalno-przygodowe perypetie, nieprzewidziane zwroty akcji, przełomowe odkrycia, porywający, ale i zaskakująco niebezpieczny świat współczesnej nauki – wszystko to będzie stanowiło wybuchową mieszankę w wykonaniu Gillian Anderson. Jeśli szukacie rozrywkowej powieści przygodowej na miarę XXI wieku, która porwie nie tylko akcją, ale i poruszającą wyobraźnię, poszerzającą horyzonty kreacją fikcyjnych światów – czekajcie na tę książkę. 

Anderson znam głównie z kultowego (określenie całkiem uzasadnione) „Z Archiwum X„, emitowanego w latach 1993-2002. Jeden z odcinków szczególnie zapadł mi w pamięć. Z tego, co pamiętam, działo się to w zamierzchłych czasach, kiedy serial pokazywany był w czwartki, po godzinie 21 (około 22?), a wiadomo, że grzeczne dzieci po godzinie 21 smacznie śpią, bo „jutro szkoła”. Wiadomo też, że grzeczne dzieci bardzo lubią straszne filmy ze straszną muzyką otwierającą każdy odcinek, więc zrobią wszystko, aby podejrzeć chociaż kilka minut, w efekcie czego całą noc spędzają zawinięte w kołdrę tak, aby żadna część ciała nie wystawała ponad krawędź łóżka, bo w ciemności może czaić się zuoooo… A wracając do owego pamiętnego odcinka. W telegraficznym skrócie: agentom udało się złapać kosmitę i trzymali go w pokoju przesłuchań; tak się złożyło, że korzystając z chwilowej nieobecności kogokolwiek (zamknięty był, w siedzibie FBI, teoretycznie, bez możliwości ucieczki), podszedł ów obcy do kratki wentylacyjnej i – zmieniając kształt palca w niby-śrubokręt – odkręcił mocowanie, by w ten sposób umknąć organom ścigania. Niby nic strasznego, ale świadomość, że obcy nawet z zamkniętego pomieszczenia może uciec, wykorzystując zdolność zmiany kształtu, zachwiała moją ówczesną wiarą w tych dobrych, którzy mieli nas bronić przed tymi złymi – ot, taka mała trauma wieku dziecięcego.

Do czego zmierzam?

Co z tą książką?

Celebryci coraz częściej sięgają po ghostwritera (tfu! pióro, PO PIÓRO sięgają!). A bo to braknie im środków do życia, ich gwiazda na popkulturowym firmamencie przygasa lub korzystają z popularności i chwytają każdą okazję umożliwiającą zwiększenie stanu posiadania póki jeszcze jest czas i fani dopisują itd. W związku z tym, rodzi się pytanie: jak to będzie w tym przypadku? „Z Archiwym X” darzę sentymentem, treści podejrzane w serialu nieraz wykorzystywałam podczas nocnego opowiadania strasznych historii na biwakach w podstawówce lub podczas rodzinnych zjazdów, kiedy to można było młodszych kuzynów doprowadzić niemal do histerycznego płaczu alarmującego rodową starszyznę, co skutkowało mniej lub bardziej stanowczym przywołaniem do porządku. I jestem w kropce. Przyczepiło się do mnie zaledwie widmo zapowiedzi książkowej i odciąga moją uwagę od tego, co powinnam w danej chwili robić. Jak żyć?

Reklamy

12 comments on “Agentka Scully pisze książkę! Rozważania okołotematyczne.

  1. Onibe
    Marzec 15, 2014

    X-Files były fajne, przez moment. Odkrywcze, mocne, wciągające. Później stało się z nimi to, co ostatecznie staje się udziałem wszystkich popularnych seriali: roooooozciąganie koooootleta. I umarły. Co prawda marketingowo był to jeszcze nieźle podtrzymywany zombie, ale jednak zombie ;-). Mnie najbardziej w pamięci utkwiły niekończące się dyskusje „kiedy się ze sobą prześpią”. I to jest jakiś sukces, bo Gillian wykreowała seksowną postać nie łapiąc się do telewizyjnych kanonów seksowności, a to warto docenić zawsze. Czy jej ghostwriter okaże się równie seksowny? Hmm… właściwie nie jestem ciekawy, bo tyle zanieczyszczonej wody już upłynęło w rzece, że poziom zaciekawienia na moim zegarze nie drgnął. Ale sam wpis już interesujący 😉

    Żyj i pozwól umrzeć…

    I pamiętaj, oni są szarzy, nie zieloni 😉

    • Agnieszka
      Marzec 17, 2014

      Udało mi się serial oglądać jakoś we wczesnych latach – i zachował mi się do niego sentyment. Wtedy też chyba jeszcze kotlet względnie świeży był (rozciąganie popularnych seriali boli mnie bardzo: Supernatural też do 4 sezonu był interesujący, później przestał mnie interesować).
      A może to nie ghostwriter będzie? Może po latach „siedzenia w temacie” pani Anderson sama coś napisze? Jeszcze nie tracę nadziei 🙂
      Wizja szarych kosmoludków żyjących wśród nas do dziś spędza mi sen z powiek!

  2. tommyknocker
    Marzec 16, 2014

    Pierwsze sezony serialu były bardzo dobre. Kolejne odcinki oglądało się z przyjemnością, chociażby ze względu na ponętną agentkę Scully. Tworzyła z Mulderem zgrany duet !
    Jestem ciekaw tej książki..

    • Agnieszka
      Marzec 17, 2014

      Trochę przyjdzie nam na nią poczekać – zobaczymy, co ten eksperyment przyniesie 🙂
      P.S. Ja tam zawsze wolałam Muldera 😛

  3. miqaisonfire
    Marzec 17, 2014

    Chyba to tak już jest, że jak brakuje im kasy na tym poziomie, na którym byli kiedyś, to myślą, że wydanie książki coś zmieni. A z tym jednakże bywa różnie.

    • Agnieszka
      Marzec 17, 2014

      Może to będzie coś więcej niż standardowa celebrycka książka? 🙂
      Jest jeszcze czas – można sobie pospekulować 🙂

  4. Niki
    Marzec 27, 2014

    Jakby nie patrzeć wychowałem się na Archiwum X. Może będzie ciekawie 🙂

  5. krzysiek66
    Maj 23, 2014

    A ja właśnie dzisiaj znalazłem dvd z pierwszymi odcinkami Archiwum X i wsiąknąłem. Chyba czas odświeżyć sobie chociaż pierwszy sezon:)

    • Agnieszka
      Maj 23, 2014

      Aż chyba podejrzę sobie też kilka odcinków – jak o tym wspomniałeś 🙂
      A ja się właśnie zabrałam za czytanie „firmowej” książki, którą roboczo (i na własny użytek) nazywam „syberyjskim Archiwum X” – więc w klimacie pozostaję 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on Marzec 15, 2014 by in Wydawnictwo Literackie and tagged , , , , .
%d blogerów lubi to: