Bookomaniaczki podróże literackie

Ilsa J. Bick, „Prochy”

prochyCo zrobić, kiedy lista książek do przeczytania „na wczoraj” robi się coraz dłuższa, mózg pod czaszką jest niebezpiecznie bliski zagotowania się, a deadline’y zbliżają się w zastraszającym tempie? Ja na przykład, jak już staję w obliczu takiej kryzysowej sytuacji, zaczynam czytać całkiem nową książkę, wybierając zazwyczaj coś od miesięcy zalegającego na półce. Za „Prochy” zabrałam się przedwczoraj wieczorem, dobę później przeczytałam ostatnie zdanie i… niecierpliwie oczekuję na kontynuację, bo to pierwsza część planowanej przez Bick trylogii.

Książkę kupiłam razem z kilkoma innymi tytułami, przy okazji olbrzymiej obniżki cen w księgarni (swoją drogą, to straszne, jak żywiołowo i ochoczo reaguję na hasło „wyprzedaż książkowa”, ale z nałogiem ciężko walczyć). Jak każdy zakupiony przeze mnie egzemplarz, również powieść Ilsy J. Bick musiała swoje poleżeć, zadomowić się na przeznaczonej jej półce i poczekać, aż nadejdzie ten właściwy czas. Trochę żałuję, że tak długo zwlekałam z lekturą, bo trafiła mi się naprawdę przyzwoita książka. Zastanawiam się, czy pozostałych części nie będę musiała czytać w oryginale, bo u nas mogą się nie ukazać… ale dość czarnowidztwa, zaraz Wam powiem, dlaczego książka nadaje się do czytania.

Główna bohaterka, Alex, ma 17 lat i przez większą część jej dość krótkiego życia los obchodził się z nią mało delikatnie: jej rodzice zginęli, a w niedługim czasie po ich tragicznej śmierci zdiagnozowano u niej guza mózgu. W wyniku postępującej choroby dziewczyna straciła zmysł węchu i smaku, a wraz z nimi powoli zaczęła tracić również nadzieję na wyzdrowienie. Chcąc uwolnić się chociaż na chwilę od wyczuwalnego wokoło napięcia spowodowanego świadomością nieuchronnego zbliżania się kostuchy, Alex wybiera się na wędrówkę po lasach Michigan, aby znaleźć choć chwilę spokoju. Podczas jej wędrówki ma miejsce rzecz niesamowita: w wyniku oślepiającego rozbłysku na niebie na ziemię spada deszcz martwych ptaków, spotkany przypadkowo mężczyzna pada trupem, a wszelkie objawy choroby naszej bohaterki zanikają. Z czasem dowiadujemy się, że ów tajemniczy rozbłysk sprowadził prawdziwy koniec świata. Spora część populacji naszej planety wyginęła, a ci, którzy przeżyli, muszą walczyć o przetrwanie z co najmniej dwoma wrogami: nastolatkami o kanibalistycznych zapędach oraz z innymi ocalałymi. I zaczynamy się zastanawiać, które z tych dwóch zagrożeń jest niebezpieczniejsze. Z czym musi zmierzyć się Alex? Niech przemówi jedna z bohaterek książki:

Przetrwałaś atak. Nie zmieniłaś się. Uratowałaś dziecko. O mało nie zostałaś pożarta przez dzikie psy. O mało nie zostałaś pożarta przez Odmienionych. Wreszcie o mało nie zostałaś zlinczowana. I jeszcze jedno, psy cię lubią. Czy coś pominęłam?[1] (od siebie dodałabym jeszcze kilka rzeczy, ale nie chcę psuć zabawy tym, którzy jednak zdecydują się zapoznać z „Prochami”.)

Wiele się dzieje, akcja zwalnia na dłużej w dwóch miejscach tylko po to, aby później znów ruszyć z kopyta. Świat wykreowany przez Bick jest brutalny, okrutny i bardzo sugestywnie przedstawiony. Niektórych krwawych opisów nie powstydziłby się sam mistrz obrazowej prezentacji flaków, mózgów i innych części ciała rozbryzgujących się malowniczo tu i ówdzie. W „Prochach” królują brud, krew, robale, kanibalizm – czytając niektóre opisy rozrywanych ciał niemal słyszałam ten odgłos, połączony z mlaskaniem nastoletnich zombie-kanibali i chlupotem ciepłej jeszcze krwi. Raz czy dwa jedzona właśnie galaretka niebezpiecznie stawała mi w gardle…

Trochę mylące jest hasło okładkowe, zapowiadające „jedną z najlepszych powieści w duchu Igrzysk śmierci„. Z Igrzyskami „Prochy” raczej nie mają za dużo punktów wspólnych. Wydaje mi się również, że adresat powieści jest nieco starszy (teoretycznie jest to książka kierowana do młodzieży, ja polecałabym ją trochę starszym czytelnikom). Znajdziecie tu postapokaliptyczną wizję świata, thriller graniczący z horrorem, przygodę i ucieczki, wątek miłosny (kiedy wiemy, że to, co czujemy, to właśnie miłość?) a nawet motyw fanatyzmu religijnego – słowem prawdziwy miszmasz. Wstrząśnięty, zmieszany i bardzo przyjemnie wchodzący.

***

Autor: Ilsa J. Bick

Tytuł/Tytuł oryginału: Prochy/Ashes

Tłumaczenie: Agnieszka Zajda

Ilość stron: 432

Miejsce i rok wydania: Warszawa 2012

Wydawnictwo: Amber

P2_ksiazka_za_grosze


[1] Ilsa J. Bick, Prochy, Warszawa 2012, s. 282

15 comments on “Ilsa J. Bick, „Prochy”

  1. Joanna Malita
    Styczeń 23, 2014

    O. Brzmi tak bardzo nie po mojej linii, że aż mam ochotę spróbować!😀

    • Agnieszka
      Styczeń 23, 2014

      Zapłaciłam za nią niecałe 10 nowych polskich złotych i uważam to za jeden z bardziej udanych zakupów🙂
      I dużo psów się pojawia w książce, co jest jej dodatkowym atutem🙂

  2. Luka Rhei
    Styczeń 24, 2014

    Z każdą kolejną linijką recenzji byłam coraz bardziej zainteresowana… Wow. Nie czytam takich książek, ale tak mnie zaciekawiłaś, że chyba kiedyś spróbuję!

    • Agnieszka
      Styczeń 24, 2014

      Myślę, że dla kogoś, kto zwykle nie zaczytuje się w książkach o świecie po końcu świata „Prochy” bardzo interesujące mogą się okazać. Nie pamiętam, żebym coś ostatnio o apokalipsie czytała (poza „Angelfall”), więc pewnie dlatego powieść Bick aż tak mi się podobała🙂

  3. Bombeletta
    Styczeń 24, 2014

    Godne post-apo? Muszę przeczytać😀

    • Agnieszka
      Styczeń 24, 2014

      Motyw pewnie gdzieś kiedyś się przewijał, kto obeznany w gatunku, pewnie zaraz się zorientuje, co i jak. Mi się podobało i wciągnęło mnie🙂
      (czułam się tak, jakbym grała: nagle zostajesz z niczym, musisz skompletować ekwipunek od początku, po drodze spotykasz mniej lub bardziej przyjaznych ludzi lub wygłodniałe psy/nastoletnich kanibali, trafiasz do punktu A, potem wędrujesz do punktu B, w międzyczasie tracisz towarzyszy, zyskujesz nowych, ale ruszasz na ratunek tym utraconym, po drodze nabywając nowe umiejętności itp.)

      • Bombeletta
        Styczeń 24, 2014

        Klasyk poastapokaliptyczny czyli, jest godnie😀

  4. takitutaki
    Styczeń 24, 2014

    nono i książka się przesunęła wyżej w mojej liście lektur do nadrobienia.. gratuluje dobrego zakupu 10 zł to pół darmo🙂

    • Agnieszka
      Styczeń 24, 2014

      Jak masz na półce, to bierz się za nią, bo ciekawa Twojego zdania jestem. Jeden-dwa wieczory i po wszystkim będzie🙂

  5. miqaisonfire
    Styczeń 28, 2014

    Słyszałam już kiedyś o tej książce, ale nie miałam niestety okazji jej przeczytać. Z chęcią bym to jednak zrobiła🙂

    • Agnieszka
      Styczeń 28, 2014

      Jak się nadarzy okazja – nie wahaj się, biorę pełną odpowiedzialność na siebie🙂

  6. Monika
    Marzec 5, 2014

    Zaciekawiłaś mnie🙂 Poczułam wielką ochotę na te kanibalistyczne, brutalne, krwawe opisy i czającą się love😀

    • Agnieszka
      Marzec 8, 2014

      Tylko ciekawe, czy będzie możliwość doczytania historii do końca w rodzimym języku, czy też wydawca nie odpuści sobie kolejnych części?🙂

      • Monika
        Marzec 8, 2014

        Oby nie odpuścił😀 Choć na ogół, gdy coś jest dobre, trzeba na kontynuację czekać latami – liczmy na wysoką sprzedaż, a wszystko będzie dobrze😀

      • Agnieszka
        Marzec 8, 2014

        Cóż – najwyżej trafi się okazja do odświeżenia lekko zapomnianego już obcego języka angielskiego🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: