Bookomaniaczki podróże literackie

Graham Masterton, „Dziedzictwo”

dziedzictwoGraham Masterton uznawany jest za jednego z najwybitniejszych twórców powieści grozy. Od czasu debiutanckiego „Manitou” (rok 1975) napisał ponad 100 książek przetłumaczonych na kilkanaście języków. Oprócz horrorów pisze również thrillery, powieści historyczne czy poradniki seksualne. Nie ulega wątpliwości, że zasłużył sobie na miejsce wśród najpopularniejszych współczesnych pisarzy, zasoby jego wyobraźni są bowiem nieograniczone. Moja przygoda z powieściami tego brytyjskiego autora zaczęła się dość dawno temu i całkiem przypadkowo – od znalezionych na półce w domu „Manitou” właśnie, „Rytuału” i „Drapieżców”, czyli zestawu dość interesującego (ale o nich może innym razem). Dziś będzie o „Dziedzictwie” – moim jedynym tego(zeszło-?)rocznym książkowym prezencie znalezionym pod choinką. Czytana nocą, książka może wzbudzić lekki niepokój i sprawić, że z pójściem do łazienki zdecydujemy się jednak poczekać do rana.

Ricky Delatolla prowadzi sklep z antykami. Pewnego razu pod jego posiadłość zajeżdża tajemniczy Henry Grant – również zajmujący się handlem starociami. Przybyły twierdzi, że przywiózł meble, które zainteresują Delatollę. Między gratami o znikomej wartości Ricky dostrzega stare, kunsztownie zdobione mahoniowe krzesło. Nie jest jednak do końca przekonany, czy interes z dziedzictwo2Grantem mu się opłaci. Nie dostaje zbyt wielkiego wyboru, ponieważ dziwnie zachowujący się handlarz znika z podjazdu naszego bohatera, kiedy tylko dostrzega nadarzającą się okazję, zostawiając pod domem Delatolli cały wypakowany nieco wcześniej majdan. I w ten oto sposób rozpoczyna się najniebezpieczniejsza przygoda w życiu Ricky’ego.

Od momentu pojawienia się niezwykłego krzesła, w domu rodziny Delatollów zaczynają dziać się niesamowite rzeczy. Zakrzywia się czasoprzestrzeń, godziny mijają w okamgnieniu, przydomowa roślinność obumiera, dziwne dźwięki roznoszą się echem po całym domu, a wiekowy mebel samoistnie przenosi się z jednego pomieszczenia do drugiego. Diaboliczne krzesło wędrujące swobodnie po domu to jeden ze straszniejszych motywów książki (zwłaszcza jeśli jesteście w stanie – ja jestem! – wyobrazić sobie dziwne odgłosy przypominające warczenie, otwierające się ze skrzypieniem drzwi do biblioteki i wyłaniający się z ciemności zarys mebla, którego wcale tam nie powinno być). Zaczyna się robić naprawdę niebezpiecznie, kiedy za próby pozbycia się go, krzesło mści się w nieprzyjemny sposób…

dziedzictwo1Książkę czyta się bardzo szybko, ale (tak, jest jakieś „ale”…) zakończenie rozczarowuje dość mocno – i to jest najsłabszy punkt „Dziedzictwa”. Pomysł z nawiedzonym krzesłem, które stworzono, aby przynosiło diabelskie szczęście aktualnemu posiadaczowi jest świetny i naprawdę przez pewien czas książka trzyma w napięciu. Jednak miałam wrażenie, że czegoś mi brakuje, że historia została przedstawiona nazbyt powierzchownie i że wszystko dzieje się za szybko i kończy się zbyt absurdalnie. Jednak, biorąc pod uwagę fakt, że jest to jedna z wcześniejszych książek Mastertona (wydana w 1981 roku, w Polsce dopiero w 1993), jestem w stanie mu wybaczyć nawet badziewne zakończenie – za te niezwykłe, pobudzające wyobraźnię opisy nocnych wędrówek krzesła!

***

Autor: Graham Masterton

Tytuł/Tytuł oryginału: Dziedzictwo/ The Heirloom

Tłumaczenie: Ewa Wojtczak

Ilość stron: 232

Miejsce i rok wydania: Poznań 2013

Wydawnictwo: Rebis

klasykaHorroru

18 comments on “Graham Masterton, „Dziedzictwo”

  1. palanee
    Styczeń 10, 2014

    Masterton był pierwszym i chyba na razie jedynym pisarzem, przez którego na jakiś czas zaprzestałam bardzo późnego czytania książek😉 Jego książki naprawdę mocno pobudzają wyobraźnię i później zastanawia się człowiek, czy na pewno może pójść w nocy do łazienki…

    • Agnieszka
      Styczeń 10, 2014

      O tak – niektóre jego opisy są baaardzo klimatyczne/szczegółowe/obrazowe/plastyczne/sugestywne (niewłaściwe skreśl)🙂

  2. takitutaki
    Styczeń 10, 2014

    nie słyszałem o tej książce Mastertona a swego czasu dość dużo czytałem jego książek.. choć to było przeszło 10 lat temu chyba… ale fabuła mi się tutaj podoba.. jak znajdę to ocenie czy rzeczywiście te zakończenie tak rozczarowuje🙂

    • Agnieszka
      Styczeń 10, 2014

      Mogę się założyć, że „a nie mówiłam” będzie jak najbardziej na miejscu🙂 Czekam na Twoje zdanie o owym nieszczęsnym zakończeniu:)

  3. Bombeletta
    Styczeń 10, 2014

    Miałam ogromnego pecha jeśli chodzi o przygodę z twórczością Mastertona:/ Rozpoczęłam ją najgorszą książką ostatnich lat, jakie miałam w ręku – najnowszą „Paniką”. Teraz mam uraz, chociaż wiem, że nie bez przyczyny zalicza się go do jednego z „najwybitniejszych twórców powieści grozy”. Na półce czeka „Noc Gargulców” i „Bazyliszek” – mam nadzieję znaleźć tam dowód na tą wybitność🙂

    • Agnieszka
      Styczeń 10, 2014

      „Noc gargulców” i „Bazyliszek” – horrory z Polską w tle🙂
      Chociaż „Dziecko ciemności” bardziej mnie ruszyło, do dziś trochę się obawiam stołecznych dworców pkp🙂

  4. Joanna Malita
    Styczeń 10, 2014

    Ja od niepamiętnych czasów trzymam na półce „Głód”, ale coś mnie nie ciągnie ten post-apokaliptyczny klimat. Nawiedzone krzesło już mnie bardziej bierze, muszę pokopać po bibliotekach :))

    • Agnieszka
      Styczeń 10, 2014

      Trzy wydania były, może na któreś uda Ci się trafić🙂
      Nawiedzone krzesło jest fajne – szkoda, że motyw nie do końca wykorzystany, no ale, nie można mieć wszystkiego🙂

  5. tommyknocker
    Styczeń 10, 2014

    Nie za bardzo lubię „Dziedzictwo” – są lepsze horrory Mastertona; wymienię chociażby „Walhallę”, „Zaklętych” czy „Zjawę”. Pozdrawiam noworocznie🙂

    • Agnieszka
      Styczeń 10, 2014

      Oczywiście, że są lepsze jego książki (np. „Drapieżcy”, „Manitou”, „Walhalla”, „Wizerunek zła”, „Wyklęty”)🙂
      „Dziedzictwo” jest dobre tak w 3/4 – nie da się napisać stu świetnych książek – czasem musi się przydarzyć coś słabszego🙂
      Dziękuję za odwiedziny🙂

  6. Luka
    Styczeń 11, 2014

    Mastertona czytałam kiedyś bardzo często, więc i pewnie sięgnę po ten tytuł (mimo zakończenia;))

    • Agnieszka
      Styczeń 11, 2014

      Bo to – mimo wszystko – dobra książka jest🙂

  7. miqaisonfire
    Styczeń 11, 2014

    Ach ten Masterton!🙂 Tej książki nie czytałam, ale z chęcią bym to zrobiła.

    • Agnieszka
      Styczeń 11, 2014

      Mam bardzo dobrą przyjaciółkę, która mi klasyki daje na urodziny/święta🙂
      Dzięki Mastertonowi czytanemu „za młodu” miałam okazję przeżyć kilka nieprzespanych nocy, kiedy to zostawałam sama w domu🙂

  8. MK
    Kwiecień 5, 2014

    No tak. Nie czytałam, ale sam Twój opis każe mi się intensywnie zastanowić nad antycznym krzesłem, z którym mieszkam od 10 lat. Mam je z domu pani P, który stał na miejscu Groszka. Dom się palił, właścicielka podobno zginęła w pożarze. Może to nie gierkowskie meble tak w nocy trzeszczą… Czy jest tu ktoś, kto czytał Dżinna? Oprócz Manitou i To Kinga to największy koszmar mojej licealnej młodości.

    • Agnieszka
      Kwiecień 5, 2014

      „Dżinna” chyba nie czytałam. Aktualnie mam na tapecie „Drapieżców” – i przypomniałam sobie, dlaczego tak bardzo nie lubię szczurów, starych opuszczonych domów, strychów i krabów…

  9. MK
    Kwiecień 7, 2014

    O, ja kocham strychy i opuszczone domy, do szaleństwa wręcz🙂 Ale nie po lekturze horrorów, z tym się zgadzam w zupełności

    • Agnieszka
      Kwiecień 7, 2014

      Wiele ciekawych rzeczy można znaleźć na strychu. U Mastertona czasem może się przytrafić nawet jakieś przejście w przeszłe czasy🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: