Bookomaniaczki podróże literackie

Neil Gaiman, „Ocean na końcu drogi”

Neil Gaiman uważany jest za jednego z najwybitniejszych twórców literatury fantasy. „Ocean na końcu drogi” nie jest jednak powieścią/powiastką wyłącznie dla miłośników gatunku.

Czytając najnowszą książkę Gaimana, odbywamy wraz z jego bohaterem sentymentalną podróż do – wydawać by się mogło – dawno zapomnianych czasów dzieciństwa. Wraz z dorosłym już George’em cofamy się do dość trudnego dla niego okresu, w którym małymi kroczkami, nieuchronnie, zaczął wkraczać w świat dorosłych. I właśnie wtedy, jako osobnik nadzwyczaj wrażliwy, chłopiec zaczyna dostrzegać dziwne rzeczy dziejące się wokół niego.

Wszystkiemu winien jest mężczyzna, który wynajmował pokój w domu naszego małego bohatera. Nie dość, że w dniu przybycia przyczynił się do śmierci ukochanego kociaka George’a, to w niedługim czasie później, ukradł należący do rodziny samochód i popełnił w nim samobójstwo. Czyn ten budzi uśpione od wieków ciemne moce, które zaczynają zagrażać lokalnym mieszkańcom. Wydaje się, że nikt poza chłopcem nie dostrzega zła czającego się dookoła. Na szczęście, pomoc przychodzi z pobliskiej farmy, zamieszkałej przez trzypokoleniową rodzinę Pań Hempstock – najmłodsza z nich, Lettie, ma 11 lat (od jak dawna?), najstarsza podobno widziała Wielki Wybuch.

Świat czarów i przedziwnych stworów przenika do codzienności (a może jest na odwrót?). George wraz z Lettie przeżywają przygody z pogranicza jawy i snu, stając do walki z ciemnymi siłami wkradającymi się nawet do bezpiecznej przystani rodzinnego domu chłopca, zawłaszczającymi serca najbliższych mu osób. Powracającemu do wydarzeń sprzed kilkudziesięciu lat bohaterowi ciężko przypomnieć sobie „właściwy” przebieg tamtych dni, wspomnienia są zatarte, nie do końca wyraźne, nawet wizyta na farmie Hempstocków i rozmowa z babcią Lettie nie rozwiewa jego wątpliwości.

Jak było naprawdę?

Starsza Pani Hempstock mówi dorosłemu już George’owi: „Różni ludzie inaczej pamiętają różne rzeczy, nie znajdziesz nawet dwóch osób, które zapamiętałyby coś tak samo, nieważne, były tam czy nie. Choćbyście nawet stali obok siebie, równie dobrze moglibyście się znaleźć na różnych kontynentach”.

Można „Ocean na końcu drogi” czytać na wiele sposobów. Może on być jedynie współczesną baśnią, posiadającą cechy horroru, mówiącą o olbrzymiej sile przyjaźni. Dla niektórych może to być opowieść o czasie dojrzewania – kiedy to dziecko zaczyna dostrzegać coraz więcej elementów świata dorosłych, nie do końca je jeszcze rozumiejąc i nie umiejąc się odnaleźć w tej nowej rzeczywistości. Jeszcze inni mogą pokusić się o stwierdzenie, że Gaiman na swój sposób podchodzi do mitu dzieciństwa, pokazując, że przeszłość wcale nie jest pozbawiona wad i ciemnych stron i że wcale nie jest to idylliczny „kraj lat dziecinnych”. I że nie powinniśmy tęsknić za tym, co było, jedynie wspomnieć z sentymentem i skupić się na teraźniejszości, którą przeżywamy. Każdy znajdzie w tej zaledwie dwustustronicowej powiastce coś dla siebie.

***

Autor: Neil Gaiman

Tytuł/Tytuł oryginału: Ocean na końcu drogi/The Ocean at the End of the Lane

Tłumaczenie: Paulina Braiter

Ilość stron: 216

Miejsce i rok wydania: Warszawa 2013

Wydawnictwo: MAG

Tekst został napisany dla portalu

leidis

8 comments on “Neil Gaiman, „Ocean na końcu drogi”

  1. Bombeletta
    Grudzień 8, 2013

    „Ocean…” pochłonęłam w kilka godzin, dosłownie nie odrywając się od książki – perełka! Baśniowa, magiczna – cudeńko dla dorosłych🙂 Pozdrawiam!

    Olga
    WielkiBuk.com

    • missfeather
      Grudzień 9, 2013

      To prawda – można wsiąknąć już od pierwszych słów w ten świat i nie chce się odkładać książki zanim się nie przeczyta do końca🙂

  2. miqaisonfire
    Grudzień 8, 2013

    Zazdroszczę! Mam wielką ochotę na lekturę tej książki!

    • missfeather
      Grudzień 9, 2013

      Polecam! Jestem przekonana, że jak się ładnie uśmiechniesz do Mikołaja, swój „Ocean” pod choinką znajdziesz🙂

  3. zajeckicajec
    Grudzień 8, 2013

    A ja posiadam, czeka na półeczce, ale czasu brak, magisterka goni😦

    • missfeather
      Grudzień 9, 2013

      Magisterka nie ucieknie😀
      A dla relaksu i odpoczynku od tejże powiastka Gaimana nadaje się idealnie🙂

  4. tommyknocker
    Grudzień 9, 2013

    I ja znalazłem w tej książce coś dla siebie. Fajnie, iż fabuły Gaimana można interpretować na wiele sposobów. Bardzo trafny jest ostatni paragraf Twojej recenzji !

    • missfeather
      Grudzień 9, 2013

      Dziękuję – jak to się mówi „last but not least”, niby ostatni, a najwięcej się człowiek musi natrudzić🙂
      Myślę, że jeśli jakąkolwiek książkę można odbierać na różne sposoby, to jest to jej duża zaleta i świadczy o talencie autora. Takie tytuły pamięta się dłużej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: