Bookomaniaczki podróże literackie

Lucy Maud Montgomery, „Ania z Zielonego Wzgórza”

Dzisiejsza notka miała się pojawić wczoraj, gdyż zaplanowałam sobie ”wpis okolicznościowy”, ale wyprawa po gwiazdkowe prezenty (znalazłam tylko „coś dla siebie”, więc nie do końca udana) plus wieczór w kinie (udany!) zdominowały sobotę. W ramach zadośćuczynienia i w poczuciu, że nie wszystko jeszcze stracone – biorę się za spisanie kilku luźnych myśli na temat pewnej rudowłosej, piegowatej dziewczynki, którą zna chyba każdy. Dlaczego akurat wczoraj/dziś? 30 listopada minęło 139 lat od dnia narodzin Lucy Maud Montgomery – autorki kultowej serii powieści opowiadających o losach Ani Shirley, więc uznałam, że to dobry moment na przedstawienie jednej z moich ulubionych książek.

 Ania Shirley – sierota, która w wyniku pomyłki, czy też szczęśliwego zbiegu okoliczności, trafiła pod opiekę rodzeństwa Cuthbertów i szturmem zdobyła ich serca, stając się nieodłącznym elementem życia Maryli i Mateusza, to postać kochana głównie przez dziewczynki, znienawidzona przez chłopców, preferujących innego typu lektury. Co takiego jest w powieściach L. M. Montgomery, że przetrwały one próbę czasu i na stałe weszły do kanonu literatury? Dlaczego kochamy Anię Shirley? (Ja kocham :))

Piegowata, chuda, rudowłosa, nadzwyczaj wrażliwa, obdarzona niezwykle bujną wyobraźnią, Ania każdy odniesiony sukces przeżywa z wielkim uniesieniem, nad poniesioną porażką rozpaczając równie intensywnie. Poszukuje bratnich dusz, z którymi mogłaby dzielić troski i radości, zazwyczaj najpierw działa, dopiero później myśli o konsekwencjach, co skutkuje czasem groźnymi, częściej jednak komicznymi sytuacjami. Nie można się nie uśmiechnąć, czytając o nieudanej próbie farbowania włosów, przypadkowym upiciu przyjaciółki od serca winem, kroplach walerianowych dodanych do ciasta lub o figlu spłatanym przez wyobraźnię dziewczynki i budzącym strach powrocie przez Las Duchów. Kochamy ją za jej żywiołowość, czasem denerwuje nas jej upór (niechże w końcu wybaczy Gilbertowi nazwanie jej „Marchewką” przed kilkoma laty!), obserwujemy jak dorasta, ucząc się od niej optymistycznego patrzenia w przyszłość.

Lektura „Ani z Zielonego Wzgórza” daje nam możliwość oderwania się od codziennych trosk i podróży do XIX-wiecznego świata, który obserwujemy z perspektywy głównej bohaterki. Może nieco naiwny (zwłaszcza w zestawieniu ze współczesnością), wyidealizowany, pozbawiony zła, ale jest to świat widziany oczyma dziecka, które zawsze stara się dostrzegać dobre strony życia i mówi nam, że „wszystko można zacząć od nowa, jutro jest zawsze świeże i wolne od błędów”. Młodszy czytelnik zyska towarzyszkę, która będzie dorastała wraz z nim, starszy przypomni sobie czasy, w których sam chodził po drzewach, dokuczał pierwszym szkolnym miłościom i opowiadał wieczorami straszne historyjki, po których bał się wysunąć chociażby kawałek stopy spod kołdry…

Powieść czytałam kilka razy, w przyszłości przeczytam co najmniej drugie tyle – i za każdym razem będą mi towarzyszyły te same odczucia, co podczas pierwszej lektury tej niezwykłej książki. Że nie wspomnę o ekranizacji z 1985 roku, którą mogę oglądać non stop🙂

Polecam!

***

Autor: Lucy Maud Montgomery

Tytuł/Tytuł oryginału: Ania z Zielonego Wzgórza/Anne of Green Gables

Tłumaczenie: Katarzyna Zawadzka

Ilość stron: 304

Miejsce i rok wydania: Warszawa 1996

Wydawnictwo: KAMA

15 comments on “Lucy Maud Montgomery, „Ania z Zielonego Wzgórza”

  1. Joanna Malita
    Grudzień 1, 2013

    Ja z kolei znam na pamięć „Anię na uniwersytecie” i „Rillę ze Złotego Brzegu”🙂
    PS. A czytałaś „Błękitny Zamek”, też L.M.M.? To jej najwspanialsza książka!

    • missfeather
      Grudzień 1, 2013

      Czytałam – jakim było zaskoczeniem, kiedy w trakcie lektury okazało się, że to nie jest kolejna „książka o Ani”, czego się spodziewałam. Przewspaniała książka!
      Z tego, co kojarzę, chyba niedawno pojawiło się nowe wydanie „Błękitnego zamku” – będę musiała się rozejrzeć, aby swój własny egzemplarz w końcu mieć.

      • Joanna Malita
        Grudzień 1, 2013

        Ja mam taki stary, mocno sczytany, najukochańszy… aż sobie chyba poczytam na dobranoc🙂

      • missfeather
        Grudzień 1, 2013

        Wtedy to już na pewno będzie dobra noc🙂

  2. niezatrudniona
    Grudzień 5, 2013

    Kocham Anię z Zielonego Wzgórza, przeczytałam wszystkie książki z tej serii i wszystkie mam🙂 Niby to literatura młodzieżowa, a tak naprawdę milion razy mądrzejsza niż niejedna książka dla dorosłych. A za Błękitny zamek miałam się właśnie zabierać, bo wyszło nowe wyd. w Egmoncie🙂

    • missfeather
      Grudzień 5, 2013

      Właśnie to Egmontowe wydanie bardzo interesujące jest – okładka przyciąga oko już od pierwszych chwil🙂
      Książki o Ani są ponadczasowe – i dla każdego czytelnika🙂 Niewiele jest współczesnych utworów, o których można powiedzieć to samo.

      • niezatrudniona
        Grudzień 5, 2013

        Okładka jest piękna! Śmiało można powiedzieć, że jedna z najpiękniejszych w tym roku.

      • missfeather
        Grudzień 5, 2013

        Chyba sobie zrobię Mikołajkowy prezent🙂

      • niezatrudniona
        Grudzień 6, 2013

        No i chyba widziałam tę książkę w dużej promocji🙂

      • missfeather
        Grudzień 7, 2013

        O nie – pokusa jest coraz silniejsza🙂

  3. Pingback: Ania z Zielonego Wzgorza. | Terraustralis's Blog

  4. Sylwuch
    Grudzień 28, 2013

    Uwielbiam Anię – to jedna z moich ulubionych bohaterek literackich. A film jest prześwietny – również mogę oglądać go cały czas i nie nudzi mi się wcale.🙂

    • Agnieszka
      Grudzień 29, 2013

      Chyba będę musiała pewnego dnia zrobić sobie seans z Anią – to jeden z lepszych sposobów na odstresowanie🙂

  5. miqaisonfire
    Styczeń 11, 2014

    Ach ta Ania!🙂 Ile to godzin z nią spędziłam w dzieciństwie🙂 Bardzo lubiłam tę powieść, chociaż z początku nie byłam do niej przekonana!

    • Agnieszka
      Styczeń 12, 2014

      Staram się raz na jakiś czas wracać do przygód Ani. I zawsze najbardziej przeżywam wątek z Gilbertem – chociaż wiem, jak on się zakończy🙂 Cały czas te same emocje towarzyszą lekturze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: