Bookomaniaczki podróże literackie

Joanna Sałyga, Piotr Sałyga, „Chustka”

chustkaZacznę od zaprzeczeń – może pozwoli to w jakiś sposób zebrać myśli i uporządkować je, aby móc napisać kilka względnie zgrabnych zdań odnośnie podejmowanej w książce Joanny Sałygi i Piotra Sałygi bardzo trudnej tematyki. Nie czytałam bloga Chustki. Nie wiedziałam o jej istnieniu. Nie wiedziałam o jej historii. Nie śledziłam na bieżąco jej walki z chorobą. Nie zdążyłam zadzierzgnąć z nią emocjonalnej więzi. „Chustkę” czytałam ze świadomością, że jej autorce nie udało się wygrać z chorobą. Joanna Sałyga – Chustka – zmarła w wieku 36 lat, po ponad dwóch latach walki z rakiem, czterech operacjach, kilkunastu kursach chemioterapii, kilkudziesięciu seansach teleradioterapii. Lektura każdej kolejnej kartki zapisu jej zmagań z coraz trudniejszą codziennością „z rakiem w tle” zwiększała mój podziw dla tej inteligentnej, pełnej życia kobiety, która z dnia na dzień dowiedziała się o cichym mordercy nieodwracalnie niszczącym jej organizm.

„Chustka” zawiera wybrane przez Piotra po śmierci Joanny wpisy z prowadzonego przez nią w trakcie choroby bloga, którego – za jego namową – założyła tuż po zdiagnozowaniu nowotworu. Początkowo miała to być forma pożegnalnego listu kierowanego do kilkuletniego synka. Z czasem blog zaczął kwitnąć życiem, coraz więcej ludzi tam zaglądało, czytało i zostawało aż do smutnego, nieuniknionego końca.

Chustka za pomocą krótkich wpisów ilustrowała kolejne dni prób odwlekania w czasie strasznej chwili odejścia. Opisywała wizyty u wszystkich możliwych specjalistów, we wszystkich możliwych ośrodkach, skutki działania przyjmowanych leków, rozmowy z synem i Niemężem, przeżywane sytuacje. Bywało różnie: raz przepełniała ją euforia i nadzieja, tryskała humorem, innym razem była zmęczona ciągłą walką, bólem, operacjami wycinania kolejnych organów zajmowanych przez raka, nudnościami wywoływanymi chemioterapią. Przez to wszystko przebijała się jednak jej olbrzymia wola życia, pozostania z najbliższymi tak długo, jak to tylko było możliwe.

Joanna miała dla kogo żyć. Energii dodawała jej miłość do małego synka, Niemęża, matki oraz przyjaciół. Wszyscy oni są cichymi bohaterami „Chustki”, stojącymi nieco za Joanną, ale odgrywającymi olbrzymią rolę w jej historii – dzięki nim bowiem się nie poddała, nie położyła do szpitala i nie czekała biernie na nadejście dnia, w którym wszystko się skończy. To dzięki dawanemu i otrzymywanemu uczuciu Chustka znajdowała siłę na kolejne wizyty u lekarzy, badania, terapie. Chciała też jak najwięcej pozostałego jej czasu spędzić z synkiem – małym, bardzo rezolutnym człowiekiem, którego musiała przygotować na swoje odejście i którego najbardziej nie chciała opuszczać.

Na końcu książki jej autorzy pytają czytelnika „czy Tobie przydała się Chustka?”. Joanna uczy – nawet jeśli jej już nie ma. Często powtarzała czytelnikom „cieszcie się tym, co macie. Może być gorzej”, namawiała do regularnych badań, aby ewentualną chorobę wykryć zawczasu, pokazywała, że można umierać godnie (górnolotne określenie, jednak w jej przypadku jak najbardziej słuszne) i świadomie – przed swoim odejściem chciała pozostawić po sobie jak najwięcej wspomnień, nacieszyć się najbliższymi, dać im na zapas te wszystkie uczucia, które do nich żywiła. Dlaczego należy przeczytać „Chustkę”? By przypomnieć sobie, co tak naprawdę jest w naszym życiu ważne.

***

Autor: Joanna Sałyga, Piotr Sałyga

Tytuł/Tytuł oryginału: Chustka

Tłumaczenie:

Ilość stron: 400

Miejsce i rok wydania: Kraków 2013

Wydawnictwo: Znak

Advertisements

5 comments on “Joanna Sałyga, Piotr Sałyga, „Chustka”

  1. Antyśka
    Lipiec 8, 2013

    Wiedziałam, że to książka pełna emocji, ale nie spodziewałam się, że aż tak. Gdy tylko nadarzy się taka okazja to przeczytam tę powieść, a raczej zbiór zapisków chorej kobiety…

    • Agnieszka
      Styczeń 9, 2014

      Ja mam nieco mieszane uczucia co do tej książki – różne dodatkowe przemyślenia mi się na jej temat nasuwają po pewnym czasie od lektury.

      • 5000lib
        Sierpień 3, 2015

        Dzień dobry, wtrącę się, ciekawe jakie to przemyślenia…

  2. jukkasarasti
    Październik 2, 2014

    Nie wiem dlaczego, ale coś w tej książce jest, co każe mi ją omijać z daleka. Może świadomość, że happy endu nie będzie? Nie ważne, może kiedyś dojrzeję, bo to przeczytać… może nigdy. Chyba z tej samej tematyki wolę Zorkę Agnieszki Kalugi – ona wprawdzie na swoim blogu opisuje wiele odejść, jednak i przypadki życia mimo choroby czy nawet pokonania choroby też się zdarzają. Podejrzewam, że Chustka zdecydowanie by mnie przygnębiła, zapiski z hospicjum Kalugi wzmacniają. I przywracają wiarę w ludzi. Ludzi takich jak Autorka i inni wolontariusze poświęcający swój czas dla tych, których życie się już kończy.

    • Agnieszka
      Październik 2, 2014

      Wiele różnych, całkiem skrajnych, myśli przechodziło po mojej głowie na długo po lekturze „Chustki”. Masz rację – fakt, że zna się zakończenie tej historii, przygnębia i utrudnia czytanie. Bo jak tu się cieszyć z entuzjazmu Chustki, skoro wiesz, że poprawa jej stanu zdrowia jest tylko tymczasowa?
      „Zorkowni” jeszcze nie czytałam, ale wiele dobrego się o niej mówi i pisze, więc będę musiała tę zaległość czytelniczą nadrobić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on Lipiec 6, 2013 by in książkowo, polska, refleksyjnie, wokół ludzi, Znak and tagged , , , , , .
%d blogerów lubi to: