Bookomaniaczki podróże literackie

Richard Matheson, „Jestem legendą”

jestem legendaKsiążkę Mathesona „Jestem legendą” kupiłam całkiem przypadkowo kilka dni temu na przydworcowym stoisku. Jej zakup planowałam od dawna, ponieważ jest to jedna z tych pozycji, które każdy nazywający się wielbicielem literatury grozy powinien mieć (a przynajmniej przeczytać), jednak zawsze pojawiały się różnego rodzaju niesprzyjające okoliczności. Tym razem nie było żadnych przeszkód – kiedy, w oczekiwaniu na autobus, przeglądałam zawartość stoiska z książkami, ucinając sobie miłą pogawędkę ze sprzedawcą, dostrzegłam „Jestem legendą” i doszłam do wniosku, że biorę ją, bo podobna okazja może się nie powtórzyć. Później okazało się, iż tego samego dnia media podały informację o śmierci prawie dziewięćdziesięcioletniego Richarda Mathesona – jednego z pionierów współczesnej literatury grozy.

Jest rok 1976, mieszkańców naszej planety zdziesiątkowała tajemnicza zaraza, w wyniku której ludzie zmieniają się w żądne krwi monstra. Prawdopodobnie jedynym człowiekiem, który ocalał, jest trzydziestokilkuletni Robert Neville. Wszystko wskazuje na to, że jest on odporny na bakterie wywołujące chorobę. Przez następne trzy lata będziemy towarzyszyć bohaterowi w jego samotnej egzystencji i walce o przetrwanie.

Noce spędza on w przerobionym na fortecę domu wyposażonym we własny generator prądu oraz olbrzymie zapasy żywności, słuchając muzyki klasycznej, pijąc mocne trunki i starając się nie słyszeć dochodzących zza wzmocnionych drzwi głosów złaknionych jego krwi wampirów (osoby zarażone bowiem przejawiają zachowania charakterystyczne dla tych legendarnych potworów). Za dnia natomiast jeździ od jednego opuszczonego domostwa do drugiego, zabijając ukrywające się przed promieniami słonecznymi chodzące trupy. I tak w kółko: polowanie i uzupełnianie zapasów w ciągu dnia, w godzinach nocnych przymusowe ukrywanie się w bezpiecznych ścianach domu.JestemLegenda(1)

Neville’owi często towarzyszą myśli o bezcelowości takiego postępowania. Z jednej strony, stracił wszystkich, którzy byli mu najbliżsi i teoretycznie nic go nie trzyma przy życiu, z drugiej, jakoś nie może podjąć ostatecznej decyzji o śmierci. Aby zagłuszyć stale powracające wspomnienia i uczynić samotność bardziej znośną – niczym pogromca mitów – postanawia zweryfikować wszelkie powstałe na przestrzeni wieków opinie o wampirach: ukrywanie się za dnia, unikanie czosnku, śmierć po przebiciu kołkiem, legendarny lęk przed krzyżami, domniemaną niechęć do luster. Czyni to z zapałem i naukową skrupulatnością. Jego rozważania na temat natury wampirzej („co zrobiłby wampir-muzułmanin w obliczu krzyża”? „Wampir jako mniejszość uciśniona”) potrafią wywołać uśmiech. Dokładne badania mogłyby również pomóc w wynalezieniu lekarstwa na wampiryzm. Nowe zajęcie odciąga myśli Roberta od uciążliwych i bolesnych tematów, dając chwilową ucieczkę w pracę. Obraz życia wewnętrznego Neville’a jest oddany tak realistycznie, że nieraz wydaje nam się, iż znajdujemy się na jego miejscu i przeżywamy wszystko zamiast niego. Niewątpliwie to sugestywne przedstawienie ludzkiej psychiki jest jednym z elementów, które uczyniły książkę Mathesona dziełem ponadczasowym.

„Jestem legendą” to jedna z najważniejszych XX-wiecznych powieści o wampirach. Przyczyniła się do tego, że XIX-wieczne historie grozy nie trafiły do lamusa a podejmowana przez nie tematyka do dziś cieszy się niesłabnącą popularnością. Wcześniej utwór Mathesona klasyfikowano jako fantastykę naukową – napisany w 1954 roku, przedstawiał wydarzenia z drugiej połowy lat 70-tych, teraz zaś mówi się o nim w kontekście dzieł, które zapoczątkowały rozwój współczesnego horroru. „Jestem legendą” oraz opowiadaniami Mathesona inspirowali się m.in. Stephen King, Joe Hill, Anne Rice czy Steven Spielberg.

Richard Matheson zmierzył się z mitem wampira i wampiryzmu, przystosował go do współczesnych realiów, nadając mu cechy choroby i próbując wytłumaczyć zjawisko od wieków budzące trwogę. To, co zapewnia jego książce miejsce wśród powieści kultowych, to nowatorski pomysł na fabułę, realistyczne oddanie stanu psychicznego Roberta Neville’a oraz zakończenie, którego się absolutnie nie spodziewamy. „Jestem legendą” wydano po raz pierwszy ponad pół wieku temu, jednak  jej treści są aktualne również dziś. Oprócz tematyki wampirów mamy tu także (a może przede wszystkim?) rozważania o samotności, istocie życia, tym, co tak naprawdę motywuje nas do codziennego wstawania z łóżka i wykonywania czynności umożliwiających nam dalszą egzystencję. A wszystko to opisane prostym stylem, za pomocą zwyczajnych słów i krótkich zdań. Aż kusi, aby myśl „utwór mający niewiele ponad 200 stron, skupiony wokół życia wewnętrznego bohatera a jednocześnie poruszający tak wiele uniwersalnych kwestii” ubrać w słowa.

Ekranizowano ją kilkukrotnie, motyw żywych trupów toczonych dziwną chorobą wykorzystano w kulturze w każdy możliwy sposób, sam autor już za życia stał się legendą w świecie literatury i filmu. Książka Richarda Mathesona „Jestem legendą” w pełni zasługuje na miano kultowej. Zachęcam do zapoznania się z nią.

***

Autor: Richard Matheson

Tytuł/Tytuł oryginału: Jestem legendą/I Am Legend

Tłumaczenie: Paulina Braiter

Ilość stron: 224

Miejsce i rok wydania: Warszawa 2008

Wydawnictwo: MAG

12 comments on “Richard Matheson, „Jestem legendą”

  1. naPIĘKNEJ
    Lipiec 4, 2013

    Bardzo zachęcająca recenzja. Na pewno sięgnę po tę książkę, bo jak do tej pory oglądałam jedynie film na jej podstawie – z Will Smith’em w roli głównej.

  2. takitutaki
    Lipiec 5, 2013

    chyba będe musiał sięgnąć po nią.. bo się przymierzam od dłuszego czasu.. a ekranizacja z Willem Smithem bardzo mi się podobała..

    • missfeather
      Lipiec 5, 2013

      Sięgaj czym prędzej – tym bardziej, że Mathesona nie ma już wśród żywych…

  3. miqaisonfire
    Lipiec 5, 2013

    Aaaach, strasznie chciałabym przeczytać🙂 Film oczywiście widziałam.

    • missfeather
      Lipiec 5, 2013

      Polecam jak najbardziej🙂 i ubolewam nad tym, że często u nas najpierw pojawia się film, a dopiero później wydają książkę…

  4. Jamjan
    Lipiec 21, 2013

    Od pewnego czasu mam chęć na tę książkę, tylko jakoś nie mogę jej dostać. A po tej recenzji chyba wzmocnię poszukiwania…
    A motyw naukowego wyjaśniania wampiryzmu pojawiał się jeszcze jako poboczny motyw w „Ślepowidzeniu” Wattsa, zresztą w przypisach on sam przytaczał też Mathesona.

    • missfeather
      Lipiec 21, 2013

      „Ślepowidzenie” to mój następny cel podczas wyprawy do księgarni. Tak to jest z tymi książkami, że jak bardzo chcemy którąś z nich zdobyć, to utrudnienia piętrzą się niesamowicie, aż nagle pewnego dnia udaje się ją całkowicie przypadkiem znaleźć – tak miałam właśnie z Mathesonem🙂

      • Jamjan
        Lipiec 21, 2013

        To szczęśliwie ze „Ślepowidzeniem” nie będzie problemu, bo chyba właśnie kolejne wydanie wypuścili. A bardzo polecam i nawet, jeśli na początku będzie stawiało opór, to warto się przezwyciężyć. Książka daje mocno do myślenia, a dodatkowo Watts na końcu wyjaśnia swoje koncepcje i załącza bibliografię – można się przekonać, że historie fantastyczne wcale nie muszą być wyssane z palca!
        Aha, i w ogóle Watts udostępnia swoje książki za darmo, np. tutaj jest Ślepowidzenie: http://www.rifters.com/real/Blindsight.htm

      • missfeather
        Lipiec 21, 2013

        Najwyżej poczekam do wypłaty i dam zarobić autorowi – częściowo z lenistwa, ponieważ nie lubię czytać z kompa, a czytnika jeszcze się nie dorobiłam i jakoś mnie nie kusi zakup takowego, a po części dlatego, że to akurat dobry pisarz jest i z chęcią przyczynię się do wzrostu wpływów na jego konto🙂
        No i szalenie interesuje mnie ta załączona bibliografia – myślę, że sporo ciekawych pozycji może zawierać.

  5. vannzaw
    Wrzesień 17, 2013

    jestem z deka nienormalna, bo ja akurat wolę najpierw obejrzec film a potem dopiero zając się ksiązką, jakoś mam lepsze wyobrażenie wtedy.
    http://www.vannzaws.wordpress.com

    • missfeather
      Wrzesień 17, 2013

      u mnie właśnie odwrotnie jest – jak najpierw obejrzę film, to wtedy nici z wyobrażania sobie bohaterów i sytuacji podczas lektury, bo przed oczyma stają mi sceny filmowe🙂
      Dlatego najpierw wolę poczytać, a potem skonfrontować moje wyobrażenia z wizją reżysera.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: