Bookomaniaczki podróże literackie

Katarzyna Bonda, „Florystka”

florystkaNie tak dawno zastanawiałam się nad moim stosunkiem do polskiej literatury – mam na myśli głównie literaturę współczesną, określaną mianem popularnej. W następstwie każdego przesytu musi nastąpić okres, w którym na jakiś czas odstawiamy to, czego dotychczas mieliśmy w nadmiarze. Po zakończeniu ostatniego jak dotąd etapu edukacji, kiedy to rodzimą twórczość trzeba było znać na wyrywki od pierwszych średniowiecznych moralitetów poprzez ody napoleońskie Franciszka Wężyka, „Próchno” Wacława Berenta i całą masę nieznanych normalnemu człowiekowi utworów po najnowsze tomiki wierszy mniej lub bardziej lubianych poetów, obiecałam sobie, że żadnej polskiej książki nie tknę przez bardzo długi czas. I w tym postanowieniu wytrwałam dobrych kilkanaście miesięcy, nadrabiając zaległości czytelnicze literatury każdej, byle zagranicznej. Potem odświeżyłam sobie „Solaris” Lema, kilka reportaży Kapuścińskiego, trochę rodzimej fantastyki i doszłam do wniosku, że – odpowiednio dawkowaną – polską twórczość mogę czytać ponownie.

Nawykła do czytania absolutnych klasyków gatunku, który mnie interesuje – w tym przypadku weźmy na tapetę kryminały, ponieważ dziś o kryminale właśnie będzie – stawiam każdej nowo wydanej książce wysokie wymagania. Nie ukrywajmy, Agatha Christie, Conan Doyle, John Dickson Carr, moja ulubiona Yrsa Sigurdardóttir czy chociażby Harlan Coben przyzwyczajają czytelnika do solidnej dawki suspensu, zwrotów akcji i mylenia tropów na mistrzowskim niemal poziomie. A polscy twórcy mają o tyle gorzej, że w ich przypadku pomijane jest pośrednictwo tłumacza, który nieraz swym talentem dodatkowo wpływa na wzrost walorów artystycznych przekładanego przez siebie tytułu (patrz np.: Dehnela tłumaczenie „Wielkiego Gatsby’ego”, Barańczaka przekład „Czarnoksiężnika z Archipelagu”, Jęczmyka „Rzeźnię numer pięć”). Rodzimy pisarz musi porządnie się natrudzić, świadom tego, że czytelnik więcej wymaga od „swojego” niż „obcego”, bo tego drugiego uratować jeszcze może tłumacz (o sytuacjach odwrotnych może kiedy indziej, bo mi się nieco przydługi ten wstęp zrobił).

Z „Florystką” Katarzyny Bondy mogłam zapoznać się już kilka miesięcy temu, jednak z własnej nieprzymuszonej woli zrezygnowałam z tej możliwości. Ponowna okazja nadarzyła się niedawno – dzięki organizowanej przez samą autorkę akcji zatytułowanej „Eko-czytanie” (więcej o inicjatywie w linku, który znajduje się pod koniec tegoż wpisu). Książkę dostałam, przeczytałam i żałuję, że uczyniłam to ze sporym opóźnieniem, bo w przypadku „Florystki” okazuje się, iż w parze mogą iść określenia „dobre” i „polskie”. Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Katarzyny Bondy, jednak jeszcze zanim kolejna część perypetii profilera Huberta Meyera trafiła do mnie, planowałam sięgnąć po „Zbrodnię niedoskonałą” i „Polskie morderczynie” jej autorstwa.

Teraz konkretniej o głównej bohaterce tej rozciągłej notki. „Florystka” jest najnowszą powieścią przedstawiającą losy Huberta Meyera, jednego z lepszych kryminologów wykorzystujących znajomość psychologii do chwytania pozornie nieuchwytnych przestępców. Meyer jakiś czas temu popełnił błąd w profilu i w wyniku tej pomyłki zdecydował się odejść ze służby w policji i zaszyć w leśnym domku, który pozostał mu po niedawno zmarłych rodzicach. Na prośbę wieloletniego przyjaciela bohater decyduje się pomóc białostockim policjantom w odnalezieniu dziewięcioletniej Zosi. Kiedy mundurowi znajdują ciało dziewczynki, sprawa zaczyna się komplikować, pojawiają się nowe wątki i powiązania, których odkrycie wprawia w ruch machinę domysłów i wątpliwości będących niekoniecznie na rękę pewnym wiele znaczącym w branży stróżów prawa osobom. Zabójstwo wydaje się być połączone ze zbrodnią sprzed kilku lat, kiedy to w podobny sposób zginął 11-leni Amadeusz, syn znanej w mieście florystki. Meyer i narzucona mu odgórnie partnerka (a jednocześnie była kochanka), Lena Pawłowska, odkrywają coraz to nowe poszlaki kierujące śledztwo na całkiem inne tory. Tymczasem komuś wybitnie zależy na tym, aby sprawę zamknąć jak najszybciej, nawet za cenę dość znaczących nieścisłości.

Trudno napisać więcej bez zbytniego zagłębiania się w fabułę i zdradzania jej szczegółów, zatem poprzestańmy na tym, co powyżej. „Florystka” to naprawdę dobra książka. Mamy w niej zbrodnię (i to niejedną), grę pozorów, wiele tropów i niewyjaśnionych zagadek oraz nawarstwiających się domniemań, które autorka odkrywa przed nami stopniowo. Jest miłość, a raczej wypaczone przez bohaterów pojęcie owej miłości, bo każdy z nich na swój sposób „kocha”, ale niestety, większość z nich nie umie prawdziwie dawać uczucia, co w perspektywie czasu doprowadziło do tragedii. Pojawia się również wątek metafizyczny, kiedy zrozpaczona po śmierci dziecka matka nie chce przyjąć do wiadomości faktu jego odejścia i pielęgnuje w wyobraźni obraz, odczuwając obecność ducha tragicznie zmarłego syna. Katarzyna Bonda utwierdziła mnie w przekonaniu, że groźniejsze od mordujących z zimną krwią mężczyzn są tylko mordujące z rozmysłem kobiety.

Jednak zazgrzytało mi czasem w trakcie lektury. Największym zgrzytem była scena zjawienia się Leny u Huberta i sposób, w jaki ten silny i niezależny psycholog (żeby nie użyć określenia: stary wyjadacz) dał się zdominować i zahukać kobiecie, która zjawia się niespodziewanie, przerywa pustelnicze życie samotnika, i chce z jego pomocą poznać tajniki zawodu profilera. Jak dla mnie – nieco naciągana cała ta sytuacja, „Florystka” nic by nie straciła, gdyby to spotkanie nie zostało opisane. Na szczęście, to było na początkowych stronach, które dość szybko miałam za sobą. Drugim nieco irytującym elementem był ów „japoński uśmiech”, który – moim zdaniem – jedna z bohaterek zbyt często przywoływała na twarz. Mam na myśli częstotliwość użycia zwrotu.

Mimo wszystko, plusów dodatnich jest więcej niż tych ujemnych, chylę czoła przed tytaniczną pracą, jaką musiała wykonać Katarzyna Bonda, aby zebrać materiały i informacje wykorzystane do rozwinięcia i prowadzenia tak mnogiej liczby wątków. Spokojnie starczyłoby ich na drugą powieść. „Florystka” to 600 stron, które czytało mi się bardzo szybko i bardzo przyjemnie. Nie ukrywam, że mam zamiar sięgnąć po wcześniejsze części przygód Huberta Meyera, bo facet jest diablo interesujący.

Akcja Eko-czytanie, którą polecam bardzo gorąco:

https://www.facebook.com/events/118692178334395/

***

Autor: Katarzyna Bonda

Tytuł/Tytuł oryginału: Florystka

Tłumaczenie:

Ilość stron: 616

Miejsce i rok wydania: Chorzów 2012

Wydawnictwo: Videograf

Advertisements

11 comments on “Katarzyna Bonda, „Florystka”

  1. Tigerlily
    Czerwiec 25, 2013

    Oceniając tę książkę po okładce, nie powiedziałabym, że to kryminał, a literatura kobieca. Nie poddałam się jednak i przeczytałam Twoją recenzję 🙂 – na szczęście, bo książka wygląda na ciekawą.

    • missfeather
      Czerwiec 25, 2013

      Jest bardzo ciekawa 🙂 Wielbicielom kryminałów, i nie tylko kryminałów, polecam.

  2. miqaisonfire
    Czerwiec 26, 2013

    Skoro postawiłaś tak wysoko poprzeczkę, to jestem pozytywnie zaskoczona tym, że książka spełniła Twoje wymagania i oczekiwania 🙂 Chyba będę musiała się w nią zaopatrzyć, zwłaszcza, że kryminały lubię i to bardzo. Ale okładka zbyt kryminalnie nie wygląda ;D

    • missfeather
      Czerwiec 26, 2013

      A mądre polskie przysłowie mówi: „nie oceniaj książki po okładce” 🙂 Tu się akurat sprawdza.
      I ciśnie się na usta stwierdzenie: „jak na polską książkę niespodziewanie dobra”.
      Trudno uwierzyć w dziwne morderstwa na polskim podwórku, bo to jest takie „nasze” i powinno być bardziej realistyczne, zdecydowanie łatwiej nam przyjąć, że psychopatyczny morderca atakuje gdzieś w Stanach lub na północy Europy. „Florystka” daje radę i nie ma się uczucia, że to wszystko jakieś „udziwnione” i „nie nasze” jest:)

  3. monikakarpowicz
    Marzec 22, 2015

    Przeczytałam ostatnio 🙂 Zafascynowały mnie te zbiorniki po oczyszczalni na Pietraszach. Guglanie nie dało rezultatów, czy jako białostoczanka zetknęłaś się może z wiedzą na ten temat – istnieją one, czy to tylko wyobraźnia Bondy. Katarzyny Bondy 🙂

    • Agnieszka
      Marzec 22, 2015

      I jak książka, podobała się? Postaram się dowiedzieć czegoś o tych zbiornikach w ciągu kilku najbliższych dni 🙂
      PS. Szykuj się na targi książki w Bstoku – będzie Stasiuk i j. Carroll 🙂
      PS2. Kończę (w końcu!) „Dziewiątą runę” i niedługo postaram się wypowiedzieć o Mielniku w książce i w realu 🙂

  4. monikakarpowicz
    Marzec 22, 2015

    Please, zbiorniki potraktuj niezobowiązująco. Może trafisz po prostu na jakiegoś tubylca-znawcę, a rozmawiać nie będzie o czym i wtedy… 🙂 Książka prima, od pewnego czasu bez napięcia łapię za polskie kryminały, bez obawy o żenadę i z pełną wiarą, że będzie dobrze. I jest 🙂 Zgadzam się z Tobą, że wątek wstępnego pojawienia się profilerki u profilera jest zbędny. Lub raczej nie zostaje dograny w dalszej części, bo rozstają się przyjaźnie, on żałuje i chciałby jej szukać, następnie znajduje przypadkiem i ni z gruszki ni z bukszpanu jest wrogo nastawiony. Zagadka 🙂
    Wzięłam się ostatnio za Zygę Miłoszewskiego. Najpierw film Lankosza w pustej kinowej sali – euforia, następnie książka z B-nki. Jest bardzo dobrze, nawet ruganie prezydenta nie jest w stanie tego zepsuć 🙂
    Targi, ech. Mam wtedy deadline. Ale spotkać się chcę bardzo, co zechciej mieć to na względzie, bawiąc u rodziny w weekendy 😉

  5. pannazuzanna
    Kwiecień 9, 2015

    Bonda – mój numer jeden wśród „kryminalistek” 🙂

    • Agnieszka
      Kwiecień 9, 2015

      Mam w mieszkaniu „Pochłaniacza”, ale jakoś nie mogę się za niego zabrac. A tu kolejna jej książka niebawem ma się ukazać. I kiedy to nadrobić? 🙂

      • pannazuzanna
        Kwiecień 9, 2015

        jest jeszcze gorzej. Podobno kończy już kolejną fabułę 😛 Też nie wiem, kiedy czytać. Chyba nadrobię zaległości w drugim życiu :))

      • Agnieszka
        Kwiecień 9, 2015

        Z tym drugim (i każdym następnym) życiem to może być dobre rozwiązanie, muszę to przemyśleć 🙂
        (oszalała ta Bonda – tyle pisać! Nie ma litości dla tych, co mają zaległości w czytaniu jej książek) 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on Czerwiec 25, 2013 by in kryminał, książkowo, polska, powieść and tagged , , , , , , .
%d blogerów lubi to: