Bookomaniaczki podróże literackie

Melanie Benjamin, „Alicja w krainie rzeczywistości”

Alice i have beenCzłowiek jest ciekawy – taką ma w końcu naturę. Bez ciekawości nie byłoby, dajmy na to, odkryć geograficznych. Ba! Pewnie nawet nie zeszlibyśmy z drzew, gdyby co najmniej kilkadziesiąt tysięcy lat temu jeden z naszych praprzodków nie postanowił przekonać się, jak to jest na dole. Nasza ciekawość jeszcze wzrasta, gdy tylko wyczujemy najsłabszy trop skandalu. Jak? Po co? Dlaczego? Czy to prawda? I wyobraźnia nie daje nam spokoju, posiadane informacje przetwarzając i ustawiając w różnych kombinacjach. W podobny sposób rzecz się miała w przypadku wydarzeń opisanych w powieści „Alicja w krainie rzeczywistości”.

Melanie Benjamin swoją książkę postanowiła napisać, będąc pod wrażeniem zdjęcia kilkuletniej dziewczynki, które zobaczyła na wystawie fotografii Lewisa Carrolla[1]. Lewis Carroll, a właściwie Charles Lutwidge Dodgson, wykładał matematykę na uniwersytecie w Oxfordzie, w wolnej chwili oddając się swojej pasji – fotografii. Młody profesor szczególnie lubił uwieczniać wizerunki małych dziewczynek. Owo dwuznaczne zamiłowanie Dodgsona  – dorosłego w końcu mężczyzny – do dzieci, już czasach wiktoriańskich budziło wątpliwości i przysparzało mu nieprzyjemności. Współcześnie, niezdrowe emocje podsycają zwłaszcza aluzje i niedopowiedzenia dotyczące relacji łączących autora „Alicji w krainie czarów” z pierwowzorem jego bohaterki – Alicją Liddell, uwiecznioną na zdjęciu, które zainspirowało Benjamin do próby literackiego odtworzenia losów dziewczynki, którą zna cały świat.

Zacznijmy – przewrotnie – od końca książki. Jak wyczytać można z posłowia, autorka w pracy nad powieścią wykorzystywała autentyczne informacje, dokumenty i korespondencję, do których udało jej się dotrzeć. Jednakże, żadne zapiski dotyczące stosunków Dodgsona z rodziną dziekana Liddell nie przetrwały do czasów dzisiejszych. Wiadomo, że do pewnego momentu młody wykładowca był dość częstym gościem dziekanii, z dnia na dzień jednak przestał być tam mile widziany. Żadne źródło nie podaje powodu, nie zachowała się też dokumentacja opisująca relacje przyszłego pisarza z córkami dziekana – zwłaszcza z tą, która przyczyniła się do powstania jednej z najwspanialszych historii da dzieci. Melanie Benjamin w swojej książce uzupełnia ten brakujący element, wykorzystując wyobraźnię. Niby mamy świadomość, że prezentowana nam opowieść to fikcja literacka, zainspirowana autentyczną, nie wyjaśnioną nigdy historią, ale w trakcie lektury rodzą się wątpliwości i pytania dotyczące proporcji tejże fikcji i prawdy. Po przeczytaniu ostatniego zdania pytanie „jak to naprawdę było?” towarzyszy nam przez dłuższy czas i powraca niczym bumerang w najmniej spodziewanych momentach.

Narratorką, która przeprowadza nas przez historię, jest sama Alicja Liddell. Z perspektywy czasu, bohaterka przedstawia nam najważniejsze etapy jej życia. Poznajemy młodziutką, zaledwie 7-letnią dziewczynkę, środkową z trzech córek dziekana. Alicja wyglądem i zachowaniem odbiega od wzorca młodej damy, żyjącej w epoce wiktoriańskiej. Zdarza jej się poplamić w czasie zabawy sukienkę, jest żywa, ciekawa świata, a jej ojciec stwierdził, że „Panu Bogu pękła matryca, jeśli chodzi o tę jedną”[2]. Głównym urozmaiceniem dzieciństwa sióstr były spotkania z młodym profesorem matematyki, panem Dodgsonem. Dziewczynki uwielbiały słuchać wymyślanych na poczekaniu historyjek. W miarę upływu czasu do sielankowego życia dzieci wkroczyły zazdrość i rywalizacja między dwiema starszymi siostrami o względy towarzysza zabaw, który jedną z nich pokochał miłością nie do końca zdrową…

Alicja, 82-letnia staruszka, spoglądając wstecz, opowiada nam o swoim dzieciństwie, latach młodzieńczych, kiedy to zakochana była z wzajemnością w księciu Walii, Leopoldzie, o niezrealizowanych planach poślubienia syna królowej Wiktorii i złamanym sercu, o małżeństwie z konieczności i życiu, jakie przyszło jej wieść. Cały czas towarzyszy nam niepokojące wrażenie, że jej los zdeterminowały stosunki z Dodgsonem sprzed lat. Nie ukrywam, że po lekturze „Alicji w krainie rzeczywistości”, uczucia czytelników względem Lewisa Carrolla mogą się nieco ochłodzić – cała odpowiedzialność za dalsze losy Alicji, w sposób naturalny spada bowiem na niego. Cały czas też towarzyszą nam wątpliwości co do rodzaju uczuć żywionych przez trzydziestoletniego mężczyznę wobec siedmioletniej dziewczynki.

„Alicja w krainie rzeczywistości” to także opowieść o czasach wiktoriańskich, zdominowanych przez konwenanse, nakazujących ludziom zachowanie powściągliwości za wszelką cenę. Jednak na pierwszy plan wysuwa się kobieta, która do końca swojego życia dla świata była nikim innym jak tylko zamkniętą na zawsze między okładkami książki siedmioletnią dziewczynką podążającą za królikiem. Oczywiście, literatura ma to do siebie, że każdy z niej wyławia to, co najbardziej do niego przemawia. W moim przypadku lektura powieści Melanie Benjamin po raz kolejny zmusiła mnie do refleksji na temat tego, jak wielki wpływ możemy mieć na czyjeś życie. I że niestety, nie zawsze jest to wpływ pozytywny. Książka pokazuje wiele różnych stron miłości, również tych ciemniejszych. Mimo że to fikcja literacka, zasiewa niepokój i sprawia, że na niektóre sprawy zaczynamy patrzeć trochę inaczej. Jest to raczej smutna – chociaż jednocześnie pełna nieokreślonego uroku – opowieść tym, jak mogłoby wyglądać życie Alicji Liddell, relacjonowane przez nią samą.

***

Autor: Melanie Benjamin

Tytuł/Tytuł oryginału: Alicja w krainie rzeczywistości/Alice I have been

Tłumaczenie: Irena Kołodziej, Maria Rei

Ilość stron: 328

Miejsce i rok wydania: Warszawa 2010

Wydawnictwo: Amber


[1] W internecie można znaleźć to zdjęcie, wystarczy wpisać „Alice Liddell” w okno wyszukiwarki.

[2] M. Benjamin, „Alicja w krainie rzeczywistości”, Warszawa 2010, s. 19.

2 comments on “Melanie Benjamin, „Alicja w krainie rzeczywistości”

  1. miqaisonfire
    Kwiecień 2, 2013

    Nie słyszałam wcześniej o tej książce. „Prawdziwą” Alicję w krainie czarów bardzo lubię i mam do tej książki sentyment, więc i tę jej wersję z chęcią bym przeczytała.

    • missfeather
      Kwiecień 3, 2013

      Warto się zapoznać z tą książką. Intrygująca i ciekawa. Kupiłam na wyprzedaży i dobre pół roku przeleżała na półce, póki się za nią zabrałam, ale w końcu i na nią przyszedł czas🙂 Polecam, mimo wątpliwości, jakie wywołuje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: