Bookomaniaczki podróże literackie

Stephen King, „Mroczna Wieża 1. Roland”

mroczna-wieza-i-rolandKażdy pisarz marzy o tym, aby – prędzej czy później – stworzyć dzieło swojego życia, monumentalną powieść lub też całą serię, będącą najdorodniejszym okazem w całym dorobku artystycznym. Nie inaczej rzecz się miała z samym Mistrzem horroru. O motywach, które nim kierowały, inspiracjach i procesie powstawania „Mrocznej Wieży” Stephen King pisze we wstępie i przedmowie zamieszczonych w przejrzanej i poprawionej wersji pierwszego tomu jego najgłośniejszego cyklu powieściowego. Dowiadujemy się z owego wstępu, że zamierzeniem autora było stworzenie „powieści przesyconej Tolkienowskim poczuciem misji i magii i umieszczonej na prawie absurdalnym tle majestatycznego Dzikiego Zachodu Sergia Leone”[1]. „Mroczna Wieża” opiera się zatem na trzech (a warto przypomnieć, że trójka to liczba mistyczna) filarach: „Władcy Pierścieni” Tolkiena, filmie Sergia Leone „Dobry, zły i brzydki” oraz na XIX-wiecznym poemacie Roberta Browninga „Sir Roland pod Mroczną Wieżą stanął”. Przy czym, można pokusić się o stwierdzenie, że utwór Browninga odgrywa rolę najważniejszą, stanowiąc bezpośrednią inspirację.

King pisał cykl przez trzy dekady, skompletowanie mojego wydania zajęło mi co najmniej 6 lat. Bodźcem, który zadecydował o dokończeniu pisania, był wypadek, jaki przydarzył się pisarzowi – podczas rekonwalescencji doszedł on do wniosku, że nie może pozostawić „Mrocznej Wieży” w zawieszeniu. Mnie do zdobycia siódmego tomu zmobilizowała informacja o planach przeniesienia sagi na mały ekran oraz pogłoski dotyczące wydania ósmej części, zatytułowanej „Wiatr przez dziurkę od klucza”, którą można umiejscowić między tomem czwartym i piątym. Nim jednak zabrałam się za czytanie, zadziałałam zasada o ulubionych książkach – „zapodział” mi się bezpowrotnie tom pierwszy. Kiedy wreszcie ostatecznie uzupełniłam moje wydanie, mogłam w końcu wstąpić z Rolandem na równinę sięgającą granic nieboskłonu.

Zostajemy wrzuceni w środek akcji – anonimowy rewolwerowiec podąża śladem tajemniczego człowieka w czerni, posiadającego magiczne zdolności. Początkowo nie wiemy, jakie są przyczyny owego pościgu, jednak z każdą kolejną stroną poczucie dezorientacji mija. Im dalej w pustynię zapuszcza się ostatni z rewolwerowców, Roland Deschain, tym więcej prześwitów pojawia się we mgle osnuwającej jego cel i motywy. Im bliżej człowieka w czerni, tym dalej w przeszłość sięgają retrospekcje odkrywające przed nami coraz więcej tajemnic. Dowiadujemy się, że jedynym celem przyświecającym Rolandowi jest dotarcie do Mrocznej Wieży. Bohater przebył już długą drogę i łatwo się domyślić, że im mniejsza odległość dzieli rewolwerowca od nieznanej budowli, tym trudniejsza będzie jego wędrówka po tym ponurym świecie, w którym nie ma miejsca na wyższe uczucia, a okazanie komuś choćby odrobiny przywiązania jest równoznaczne z wyrokiem śmierci. W świecie – pozornie prowizorycznie – skonstruowanym na gruzach dawnej cywilizacji, gdzie istnieją mutanty, wampiry i demony, przetrwają tylko najsilniejsi i najbardziej zdeterminowani, gotowi dla zrealizowania celu poświęcić praktycznie wszystko. Świat Rolanda to świat, w którym sukces można osiągnąć jedynie poprzez porażkę.

Tom pierwszy uważany jest za najsłabszy z całej serii. Warto jednak pamiętać, że po raz pierwszy wydany został w 1982 roku – nawet od najwybitniejszych nie należy oczekiwać, że od samego początku i przez cały czas będą w szczytowej formie. W końcu, to praktyka czyni mistrzem. „Roland” zgrabnie wprowadza nas do świata Mrocznej Wieży, który intryguje i wciąga bez reszty. Ogarnia nas przemożna chęć, by krok w krok z ostatnim z rewolwerowców konsekwentnie brnąć w wyznaczonym kierunku, nie bacząc na liczne przeszkody i niebezpieczeństwa, jakie niewątpliwie pojawią się na obranej ścieżce. Zdecydowanie polecam i sięgam na półkę po tom drugi, „Powołanie Trójki”.

 ***

Autor: Stephen King

Tytuł/Tytuł oryginału: Mroczna Wieża 1. Roland/ The Dark Tower I. The Gunslinger

Tłumaczenie: Andrzej Szulc

Ilość stron: 272

Miejsce i rok wydania: Warszawa 2006

Wydawnictwo: Albatros – Andrzej Kuryłowicz


[1] S. King, „Mroczna Wieża 1. Roland”,  Warszawa 2006, s. 14.

2 comments on “Stephen King, „Mroczna Wieża 1. Roland”

  1. miqaisonfire
    Marzec 3, 2013

    Lubię i cenię sobie bardzo Kinga, więc skoro polecasz, to na pewno przeczytam, bo jeszcze nie miałam okazji🙂

    • missfeather
      Marzec 3, 2013

      Pierwszy tom – a właściwe pierwsze wydanie pierwszego tomu, dość opornie się czyta. Wersja poprawiona jest bardziej przystępna. Poza tym, to niewiele ponad 200 stron, więc się czyta błyskawicznie🙂 Warto przeczytać – chociażby po to, by móc sobie wyrobić zdanie🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: