Bookomaniaczki podróże literackie

Suzanne Collins „Igrzyska śmierci”

igrzyska_smierciZaliczam się do tego szerokiego grona osób, które po trylogię Suzanne Collins sięgnęły dopiero po obejrzeniu filmu. Mało tego – ja swoją przygodę z nią rozpoczęłam i zakończyłam w przeciągu minionego tygodnia, dobre kilka miesięcy po zapoznaniu się z ekranizacją. Gdybym mogła, rozwodziłabym się nad wszystkimi tomami jednocześnie, ale nie chciałabym psuć wrażeń potencjalnym przyszłym czytelnikom, więc zachwycać się będę wyłącznie tomem pierwszym. Nie ukrywam, „Igrzyska śmierci” bardzo przypadły mi do gustu, stanowiąc miłą odskocznię od rzeczywistości i z ręką na sercu polecam – zwłaszcza osobom zmęczonym wilkołakami i mieniącymi się w słońcu wampirami wyskakującymi zza każdego zakrętu, nastolatkami marzącymi wyłącznie o poderwaniu Tego-Idealnego-Chłopaka, nastolatkami-czarownicami i supersprzedającymi się książkami z założenia „tylko dla dorosłych”.

Rzecz się dzieje w odległej (?) przyszłości. Nie istnieje świat nam współczesny. Na kontynencie, który my znamy pod nazwą Ameryki Północnej, na ruinach państwa znanego nam jako Stany Zjednoczone, powstało Panem. Składa się ono z Kapitolu – miasta leżącego w centrum, będącego siedzibą władz, słynącego z przepychu i bogactwa, jakim ociekają jego mieszkańcy oraz z dwunastu dystryktów otaczających stolicę. Każdy z nich wyspecjalizowany jest w innej dziedzinie i ma za zadanie zaopatrywać resztę kraju w wytwarzane przez siebie dobra – w praktyce większa część zaopatrzenia trafia jednak do Kapitolu.

Kiedyś istniał jeszcze Trzynasty Dystrykt, jednak został zmieciony z powierzchni ziemi w ramach manifestacji potęgi i wszechwładzy Kapitolu podczas tłumienia buntu dystryktów, który wybuchł na kilkadziesiąt lat przed akcją właściwą powieści. Ku pamięci i w ramach utrzymania w ryzach pozostałych dzielnic kraju, co roku władze organizują Głodowe Igrzyska. Z każdego z dystryktów losowana jest para trybutów (ofiar) – w ten sposób dwadzieścia cztery osoby trafiają na arenę znajdującą się na obrzeżach Kapitolu i tam między sobą walczą o przetrwanie. Wszystkie chwyty są dozwolone – powszechnie wiadomym jest przecież, że zwycięzca może być tylko jeden, a stolica złakniona jest krwi i spektakularnych śmierci.

W okolicznościach zbliżających się kolejnych Głodowych Igrzysk poznajemy główną bohaterkę – Katniss Everdeen, która jest też narratorką w powieści, więc otaczający świat widzimy z jej perspektywy. Ma ona 16 lat, pochodzi z Dwunastego (najbiedniejszego, najgorszego, najbardziej oddalonego od „cywilizacji” i zacofanego) Dystryktu, od czasu śmierci ojca w wyniku wybuchu w kopalni – bo Dwunastka specjalizuje się w górnictwie – pełni rolę głowy rodziny, próbując ułatwić przeżycie bliskim. W wyniku złośliwości losu, Katniss, aby ratować życie wylosowanej do udziału w igrzyskach młodszej siostry, zgłasza się na ochotnika i zajmuje jej miejsce. Kto oglądał film/czytał książkę, wie, jak się potoczy akcja, kto nie oglądał/nie czytał – musi nadrobić zaległości, bo o fabule już nie wspomnę.

Dla większości czytelników jest to świetna książka przygodowa, dobrze dopracowana, trzymająca w napięciu i oddziałująca na wyobraźnię, momentami nieco naiwna, z szerokim wachlarzem barwnych postaci. Subiektywny punkt widzenia – z perspektywy głównej bohaterki – nieco ogranicza nam zasięg widzenia, jednakże właśnie w tym aspekcie książka zdecydowanie góruje nad filmem: mamy sposobność przyjrzenia się wnętrzu Katniss, poznajemy ją bliżej i niejako sami stajemy się częścią akcji, poprzez wybrany przez autorkę sposób narracji. Mimo że widziałam film i znałam zakończenie „Igrzysk śmierci”, lektura stanowiła niewątpliwą przyjemność i uzupełnienie obrazu właśnie przeżyciami wewnętrznymi.

Ci, którzy szukają czegoś więcej w literaturze i lubią/chcą po przeczytaniu ostatniego zdania poświęcić chwilę na refleksję, także nie będą rozczarowani. Suzanne Collins stworzyła (kolejny) świat totalitarny (wcale nie taki obcy i nierzeczywisty, mimo futurystycznej otoczki), z rządem przemocą i terrorem utrzymującym w ryzach uciśnione społeczeństwo. Głód i niedostatek wyzierają z każdego rozdziału „Igrzysk śmierci”, towarzyszą prawie wszystkim mieszkańcom (nie licząc oczywiście Kapitolu), a coroczny spektakl z udziałem młodych mieszkańców każdego w dystryktów, będący niczym innym, jak demonstracją siły, transmitowany jest w każdym zakątku Panem. Zmagania na arenie oglądać musi każdy mieszkaniec państwa – jest to jeszcze jeden środek kontrolowania społeczeństwa, to już nawet nie zawoalowana groźba Kapitolu, to pewne siebie zawołanie: „Mieliście czelność wystąpić przeciwko władzy, teraz za to płacicie – wasze dzieci zabijają się na oczach wszystkich i ku naszej radości”. Trybuci znajdują się pod stałą obserwacją widzów – niczym bohaterowie tak dobrze znanych nam reality show.

„Chleba i igrzysk” potrzebował lud starożytnego Rzymu. Jak się okazuje, pewne cechy charakteryzujące rodzaj ludzki nie zmieniają się przez setki lat.

***

Autor: Suzanne Collins

Tytuł/Tytuł oryginału: Igrzyska śmierci/The Hunger Games

Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska, Piotr Budkiewicz

Ilość stron: 350

Miejsce i rok wydania: Poznań 2009

Wydawnictwo: Media Rodzina

Tekst opublikowany jest również w serwisie

 logo.v1

2 comments on “Suzanne Collins „Igrzyska śmierci”

  1. miqaisonfire
    Grudzień 25, 2012

    Bardzo dobra recenzja. Ja jeszcze mam przed sobą całą trylogię, ale brat dostał w maju na urodziny, więc muszę wreszcie zagospodarować więcej czasu i zacząć czytać. Pewnie przypadnie mi do gustu co najmniej tak bardzo jak i Tobie🙂
    Pozdrawiam świątecznie!

    • missfeather
      Grudzień 25, 2012

      polecam zdecydowanie🙂 niby nic odkrywczego w powieściach Collins nie ma, jednak pozwalają zagiąć czasoprzestrzeń – otwierasz książkę i zaczynasz czytać pierwsze zdanie, a gdy ją zamykasz po przeczytaniu zdania ostatniego, okazuje się, że pół dnia/nocy masz za sobą🙂
      ja swoje tomy kupiłam po bardzo okazyjnej cenie i jestem z nich zadowolona – znalazły miejsce na półce z moimi ulubionymi książkami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: