Bookomaniaczki podróże literackie

Nicholas Evans „Zaklinacz koni”

Na okładce „mojego” wydania „Zaklinacza koni” widnieje napis: „Powieść, której nigdy nie zapomnicie”. Należę do osób, którym ewidentnie to się przytrafiło.

Po kilku latach książka wróciła do mnie niczym bumerang i powraca od czasu do czasu, zastając mnie w różnych sytuacjach życiowych. Każde kolejne czytanie sprawia, że odkrywam w niej coś nowego, coś, co wcześniej przeoczyłam – bogatsza w doświadczenia życiowe, zauważam złożoność poruszonych przez pisarza dylematów.

Początkowo dostrzegłam wybijającą się na pierwszy plan tragiczną historię nastoletniej Grace – wypadek, śmierć, kalectwo i długą drogę ku częściowemu odzyskaniu sprawności. Dramat rozegrał się pewnego zimowego dnia, kiedy Grace wraz ze swoją koleżanką, Judith, wybrały się na konną wycieczkę. Podczas zjazdu ze stromego zbocza, koń Judith potknął się i wpadł ze swoją pasażerką na Pielgrzyma, na którym jechała Grace. Splątane zwierzęta wraz z dosiadającymi je dziewczynkami zsunęły się ze skarpy wprost pod koła pędzącej czterdziestotonowej ciężarówki. Grace trafiła do szpitala, gdzie amputowano jej nogę, Judith nie przeżyła wypadku.

W miarę rozwoju akcji pojawia się więcej wątków. Tragedia burzy idealne, jak by się wydawało, życie całej rodziny. Rodzice Grace są gotowi zrobić wszystko, aby pomóc córce. Matka dziewczynki, Annie, desperacko chwyta nikłą szansę na poprawę – dostrzegając zależność między stanem Grace a życiem straszliwie okaleczonego w wypadku Pielgrzyma, którego nie chce uśpić. Zdeterminowana i gotowa walczyć do samego końca, kobieta wyrusza w podróż w kierunku Montany, na spotkanie z tytułowym zaklinaczem koni, wioząc dwie okaleczone istoty, z których chciałaby uzdrowić przynajmniej jedną.

Jesteśmy  świadkami tytanicznej wręcz pracy, jaką wykonują bohaterowie, zmagając się ze swoim kalectwem – każdy z nich bowiem na swój sposób jest okaleczony – nawet najbardziej opanowany i pogodzony z perspektywą samotnego spędzenia życia Tom Booker. W wyniku przerzucania narracji z jednego bohatera na innych, możliwe jest ujrzenie dziejących się wydarzeń z szerszej perspektywy, poznanie kilku punktów widzenia. Siedzimy w głowie każdego z ważniejszych uczestników zdarzeń, Toma, Grace, Annie, nawet Pielgrzyma, i spada na nas ogrom cierpienia, które każde z nich w sobie nosi, radują czynione przez nich postępy – poprzez kilku narratorów ze zwielokrotnioną siłą odczuwamy przeżywane przez nich emocje. Dzięki temu powieść staje się pełniejsza i głębsza.

„Zaklinacz koni” nie kończy się happy endem, ponieważ nie wszystko idzie tak, jak chcieliby bohaterowie (i my, czytelnicy, po cichu również).  Pielgrzym, po wielu godzinach wspólnej pracy z Tomem oraz Grace, jest już spokojnym i pogodzonym z tragicznym doświadczeniem zwierzęciem, na nowo przyzwyczaił się do obecności człowieka w swoim życiu, ale nigdy już nie będzie tak piękny, jak przed wypadkiem – do końca pozostanie na nim skaza. Grace w obliczu życiowego dramatu musiała wydorośleć wcześniej niż rówieśnicy, stała się kobietą, łatwiej jej przyszło zrozumieć postępowanie matki, którego początkowo nie akceptowała, jednak zawsze już pozostanie kaleką. Annie przekonała się natomiast, że miłość ma niejedno oblicze i stanęła przed poważnym dylematem, który rozwiązał za nią Tom – ginąc w zmaganiach z naturą, poddając się i kończąc w ten sposób życie, w którym i tak nie zaznałby pełni szczęścia.

Nicholas Evans napisał powieść o walce o marzenia, zmaganiach z przeciwnościami losu, o miłości ujawniającej się pod wieloma postaciami: rodzicielskiej, tej spadającej na człowieka w najmniej odpowiedniej i niespodziewanej chwili, tej, która odchodzi cicho i niepostrzeżenie i tej, która okazuje się tylko złudzeniem, rozwiewającym się niczym wczesnojesienna mgła z nastaniem dnia. „Zaklinacz koni” to także powieść o bólu i pokonywaniu cierpienia i nie zgadzam się opinią, iż jest to wyłącznie „czytadło” tudzież „romansidło”.

***

Autor: Nicholas Evans

Tytuł/Tytuł oryginału: Zaklinacz koni/The horse whisperer

Tłumaczenie: Paweł Witkowski

Ilość stron: 352

Miejsce i rok wydania: Poznań 1996

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on Lipiec 4, 2012 by in książka z filmem, książkowo, obyczajowe, powieść, zagraniczna, Zysk i S-ka and tagged , , , .
%d bloggers like this: